Projektowanie konstrukcji to nie tylko uczestnictwo w dużych projektach. Ogromną przyjemność sprawia nam również realizacja dokumentacji dla mniejszych… Co czujesz czytając ten cytat? Cierpnie Ci skóra, czy… Nie chcemy kontroli (z zewnątrz), ale sami lubimy kontrolować i nawet jeśli się do tego nie przyznajemy i nawet jeśli unikamy kontrolowania innych to już kontrola nad sytuacją kojarzy nam się całkiem nieźle. To, że kiedyś kontrolowałam sytuację (wydawało mi się!), dawało mi (pozorne!) poczucie bezpieczeństwa. Układałam scenariusze różnych wydarzeń, wymyślałam plany B, C i D i okazywało się potem często… że życie sprawiało mi niespodziankę (N?) 😉 Ile razy myślisz „JESTEM PANią/em SYTUACJI”? Nawet jeśli uda Ci się „przewidzieć” konsekwencje, nie możesz być pewna/y zakończenia. Nikt i nic nie da Ci gwarancji na jej przebieg. Dlatego potem czujemy, że ktoś nas zawiódł, zaskoczył, mówimy że „sytuacja nas przerosła”. Kiedyś dopadło i mnie: doszłam do muru, opadłam na dno, zostałam sprowadzona do zgięcia karku i przyznania się: „nie jestem Panią sytuacji, jestem bezradna, NIE WIEM…” i (o dziwo!) zamiast upokorzenia pojawiło się poczucie uwolnienia. Oczywiście zanim to nastąpiło waliłam w mur kalecząc się boleśnie i rzucałam się chaotycznie żeby móc znowu wypłynąć na powierzchnię. Ale kiedy wszystkie moje dotychczasowe „mądrości” i siły zawiodły, kiedy zrobiłam dłuższą pauzę na bezwładne poddanie się nurtowi życia – poczułam cudny smak spokoju i okazało się, że wcale nie tkwię w bezruchu. Oddałam się fali, a ona poniosła mnie dalej… Już słyszę: „taaa, to wystarczy nic nie robić i czekać?” Nic podobnego. Określ cel, odpowiedz sobie dlaczego to dla Ciebie ważne, ale nie stawiaj warunków. Działaj, ale pamiętaj że do celu wiodą różne drogi i nie koniecznie Ty znasz najlepszą i najwłaściwszą. Bądź dobrym obserwatorem siebie i tego co/kogo napotykasz na drodze. Wybieraj sprzyjające warunki, ale nie unikaj trudności. Ufaj… że ostatecznie wszystko służy Twojemu dobru. Nadal łapię się na kontrolowaniu, ale już samo uwrażliwienie się na to powoduje, że dokonuję wyboru: szamotać się dalej czy zaufać? Możesz powiedzieć że jestem naiwna, ale odpowiem Ci tylko tyle: dobrze na tym wychodzę, więc nie zamierzam tego zmieniać. Ja – wybieram zaufanie, bo okazuje się, że kiedy ufam zyskuję takie rzeczy i doświadczenia, które swoją kontrolą zablokowałabym już na starcie. To może jednak „ZAUFANIE najwyższą formą kontroli”?
Monitorowanie infrastruktury za pomocą systemu Zabbix. Czerwiec 29, 2021, 09:44. Wszyscy znamy doskonale powiedzenie „kontrola najwyższą formą zaufania”. Spójrzmy na nie dziś w kontekście infrastruktury IT. Musimy kontrolować i monitorować wszystkie elementy informatyczne firmy, dzięki którym możemy wydajnie pracować.
wszyscy wiemy, kontrola jest najwyższą formą zaufania... Złaszcza w geodezji... Bo w zasadzie wykonawca pracy geodezyjnej cały czas ma do czynienia z kontrolami podczas przyjmowania do zasobu sporządzanych operatów technicznych... Ale w tym wątku warto zająć się problematyką kontroli zupełnie innego rodzaju... Mam bowiem uzasadnione przypuszczenia i podstawy do twierdzenia, że chyba już w najbliższym czasie, poruszona w tym wątku problematyka zyska na - nazwijmy to - "popularności" wśród organów Służby Geodezyjnej i Kartograficznej... CZĘŚĆ I - PODMIOT ustawy Prawo geodezyjne i kartograficzne stanowi, że:Art. Ministrów określi, w drodze rozporządzenia, sposób, tryb i szczegółowy zakres przeprowadzania przez organy służby geodezyjnej i kartograficznej kontroli urzędów, instytucji publicznych i przedsiębiorców w zakresie przestrzegania przepisów dotyczących geodezji i kartografii, uwzględniając podział zadań kontrolnych pomiędzy poszczególne organy służby geodezyjnej i kartograficznej oraz ich obowiązki i uprawnienia podczas wykonywania kontroli, a także obowiązki i uprawnienia podmiotów uwypukliłem "przedsiębiorców"... Bo to niezmiernie ważne... Z w/w zapisu ustawowego wynika bowiem, że organy Służby Geodezyjnej i Kartograficznej, Służbę Geodezyjną i Kartograficzną stanowią:1) organy nadzoru geodezyjnego i kartograficznego:a) Główny Geodeta Kraju,b) wojewoda wykonujący zadania przy pomocy wojewódzkiego inspektora nadzoru geodezyjnego i kartograficznego jako kierownika inspekcji geodezyjnej i kartograficznej, wchodzącej w skład zespolonej administracji rządowej w województwie;2) organy administracji geodezyjnej i kartograficznej:a) marszałek województwa wykonujący zadania przy pomocy geodety województwa wchodzącego w skład urzędu marszałkowskiego,b) starosta wykonujący zadania przy pomocy geodety powiatowego wchodzącego w skład starostwa kompetencje do przeprowadzania kontroli - i owszem - ale WYŁĄCZNIE w stosunku do zamkniętego, bo enumeratywnie wskazanego w ustawy, kręgu podmiotów:- urzędów;- instytucji publicznych;- to, że organy te NIE MAJĄ PRAWA do dokonywania kontroli geodetów uprawnionych jako samoistnych podmiotów wykonywanych przez nie z pozoru oczywiste stwierdzenie, nie jest jednakże takie oczywiste (co wynika z moich doświadczeń) nawet dla Głównego Geodety Kraju... Ale nie dajmy się zwieźć... Sprawa jest banalnie prosta...Art. geodezyjne i kartograficzne wykonują podmioty prowadzące działalność gospodarczą, a także inne jednostki organizacyjne utworzone zgodnie z przepisami prawa, jeżeli przedmiot ich działania obejmuje prowadzenie tych przedsiębiorcy... Rozróżnienie osoby wykonującej samodzielne funkcje w dziedzinie geodezji i kartografii z podmiotem prowadzącycm działalność gospodarczą nie powinno przecież sprawiać jakichkolwiek trudności... TO SĄ DWA ZUPEŁNIE ODRĘBNE PODMIOTY. W szczególności osoba wykonująca samodzielne funkcje w dziedzinie gik nie musi prowadzić działalności gospodarczej, a podmiot prowadzący działalność gospodarczą nie musi (a nawet nie może) posiadać uprawnień zawodowych. A ewentualna zbieżność tych dwóch spraw, niczego tu nie zmienia... Z formalnego punktu widzenia "Jan KOWLASKI" nie jest tożsamy z "USŁUGI GEODEZYJNE Jan KOWALSKI"... Co tu dużo gadać: który z geodetów uprawnionych posiada numer REGON? Wniosek nr 1: Ewentualne wszczęcie postępowania kontrolnego w stosunku do geodety uprawnionego, a nie przedsiębiorcy (podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą), to ZONK proceduralny, który moim zdaniem winien skutkować uchyleniem (unieważnieniem) całego postępowania kontrolnego...CZĘŚĆ II - JEST (LEGALNA) KONTROLA, To MUSI BYĆ PROTOKÓŁGeodeci doskonale wiedzą, że finałem przeprowadzonej kontroli jest sporządzenie protokołu... Tak przynajmniej się dzieje w przypadku kontroli operatu wnioskowanego o przyjęcie operatu do zasobu... Stwierdzone usterki i nieprawidłowości każdorazowo odnotowywane są sporządzanym na tę okoliczność protokole. Ustalenia zawarte w takim protokole podlegają - na wniosek podmiotu kontrolowanego - jakiejś tam weryfikacji przez "wyższą instancję"...I tak też jest (a raczej winno być) w przypadku kontroli przedsiębiorcy: zgodnie z §13 6 i 7 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 28 sierpnia 2001 r. w sprawie kontroli urzędów, instytucji publicznych i przedsiębiorców w zakresie przestrzegania przepisów dotyczących geodezji i kartografii ( z 2001r. Nr 101 poz. 1090), kierownik jednostki kontrolowanej lub osoba pełniąca jego obowiązki może odmówić podpisania protokoΠu kontroli, składając, w terminie 3 dni roboczych od dnia jego otrzymania, wyjaśnienie przyczyn tej odmowy. Kierownik jednostki kontrolowanej może zgłosić zastrzeżenia do treści protokołu, a wówczas osoba kontrolująca dodatkowo ma obowiązek zbadać zasadność tych zastrzeżeń i w uzasadnionych przypadkach uzupełnić lub skorygować protokół. Od ustaleń protokołu służy prawo złożenia zastrzeżeń do organu zarządzającego kontrolę w ciągu 7 dni od dnia doręczenia protokołu jednostce kontrolowanej. Organ zarządzający kontrolę jest obowiązany rozpatrzyć zastrzeżenia w ciągu 14 nr 2: Jeżeli ustalenia kontroli są kwestionowane przez podmiot kontrolowany, to ma on prawo nie podpisywać protokołu i wnieść do jego treści uzupełnienia tego aspektu warto przytoczyć to uregulowanie zawarte w omawianym rozporządzeniu:§ 12. 1. Kontrolujący dokonuje ustaleń na podstawie informacji i wyjaśnień uzyskanych od pracowników jednostki kontrolowanej oraz dowodów, którymi są w szczególności: dokumenty, zabezpieczone rzeczy, wyniki oględzin, zeznania świadków oraz opinie to, że podmiot kontrolowany (przedsiębiorca) może np. żądać przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego, gdy ustalenia osoby kontrolującej całkowicie rozmijają się z twierdzeniami prezentowanymi przez przedsiębiorcę...CZĘŚĆ III - ZARAZ ZARAZ... A "GLEJT" JEST?My tu już o ustaleniach kontroli, protokołach... Ale spokojnie... Zacznijmy od podstaw...Zgodnie z §9 omawianego rozporządzenia w sprawie kontroli, do przeprowadzenia kontroli uprawnia pisemne, imienne upoważnienie określające jednostkę kontrolowaną oraz przedmiot, zakres i termin kontroli, wystawione przez organ zarządzający kontrolę, oraz dokument tożsamości osoby więc to upoważnienie...1. imienne - wiadomo...2. kto jest podmiotem kontroli? - geodeta, czy przedsiębiorca? Jak geodeta - to "do widzenia"...3. przedmiot - to chyba temat na odrębny wątek... Czy np. przedmiotem kontroli PRZEDSIĘBIORCY może być badanie poprawności wykonania dokumentacji przyjętej do zasobu? Może w tym zakresie podmiotem kontroli winien być Ośrodek?4. zakres - stąd... dotąd... termin - kontrola ma trwać od dnia do dnia... I ani chwili dłużej... Ani wcześniej...6. kto zarządził kontrolę? Starosta, WINGiK, a może GGK? To ważne, bo determinuje co podlega kontroli...7. Jak osoba kontrolująca "zapomni" dowodu osobistego - to "do widzenia"... Albo raczej: "w takim razie zapraszam na kawę"... Wniosek nr 3: Skoro organy Służby Geodezyjnej i KArtograficznej dokonują kontroli przedsiębiorcy w zakresie przestrzegania obowiązujących przepisów prawa, to najpierw sprrawdźmy, czy te organy działają legalnie (czytaj: czy same przestrzegają obowiązujące przepisy w zakresie procedury i zakresu dokonywanej kontroli)Na dzisiaj wystarczy... Nie ukrywam tutaj, że jestem bardzo ciekawy, czy macie ochotę na kontynuację wątku, czy też Was ten temat zupełnie nie interesuje?Pozdrawiam, Adam Wójcik.
Systemy wynagrodzeń w gastronomii to temat bardzo obszerny. Może się wydawać, że ile lokali działających w branży, tyle pomysłów na motywowanie pieniężne pracowników. To co sprawdza się w jednej restauracji, niekoniecznie będzie skuteczne w innym miejscu. Stworzenie idealnej polityki płacowej to nie lada wyzwanie.
Jest takie zabawne powiedzenie, zgodnie z którym kontrola jest najwyższą formą zaufania. Ostatnio okazało się, że hołduje mu premier Bułgarii Bojko Borysow, który – oskarżany o to iż podległe mu służby podsłuchują urzędników stwierdził iż nie ma w tym nic złego, gdyż urzędnik powinien żyć w stanie ciągłego napięcia. Opozycja pyta jednak – kto podsłuchuje tych, którzy podsłuchują? Nie trzeba jednak jechać do Bułgarii, aby przekonać się, że powiedzenie „ufaj i kontroluj" jest w dzisiejszym świecie bardzo żywotne. Według podanych niedawno statystyk spośród 1000 Polaków, aż 27,5 jest podsłuchiwanych przez różne służby. To swoisty europejski rekord, ale być może wynik ten uda się jeszcze „poprawić” bo okazuje się, że oprócz ABW, AW, CBA i policji z podsłuchów ma zamiar szerzej skorzystać Urząd Skarbowy. Urzędnicy będą więc i u nas żyli w stanie ciągłego napięcia. Czy będzie się nam żyło lepiej? z rozbudowanym systemem kontroli jest bowiem taki, że im więcej istnieje instytucji kontrolujących, tym więcej potrzeba instytucji kontrolujących tych, którzy kontrolują nas. Jest dokładnie tak jak w wierszyku, który otwierał mój szkolny podręcznik do nauki fizyki: „małe pchły mają mniejsze pchły/ i wcale nie jest mitem/ że mniejsze pchły mają jeszcze mniejsze pchły/ i tak ad infinitum". Skoro bowiem urzędnikom i obywatelom nie ufa się do tego stopnia, że trzeba ich mieć cały czas „na oku” – to jak można zakładać, że przedstawiciele organów kontroli – było nie było wywodzący się z tej samej populacji co kontrolowani – okażą się lepsi? A skoro nie są lepsi – to i im ufać nie można – więc trzeba by i ich utrzymywać w ciągłym strachu. Najlepiej tworząc kontrolę w kontroli. Ale nad tą kontrolą w kontroli też potrzebna jest kontrola – bo przecież i tam mogą znaleźć się jakieś czarne owce. I tak ad infinitum – aż dojdziemy do systemu niemal idealnego w którym obywatele dzielą się po połowie na kontrolujących i kontrolowanych, przy czym kontrolowani dodatkowo kontrolują kontrolujących. Alternatywą jest dobrowolne zamknięcie się przez nas wszystkich w więzieniu – ale i to nie rozwiązuje sprawy, bo pozostaje kwestia tego kto zostanie naczelnikiem tego więzienia. No i oczywiście pytanie – kto będzie kontrolował jego?Dodać do tego wszystkiego należy jeszcze jedną kwestię – organ kontrolny z założenia sprawdza się tylko wtedy, gdy kontroluje skutecznie. Ergo – gdy wychwytuje wspomniane wcześniej „czarne owce". W interesie przedstawicieli takiego organu jest więc to, by czarne owce wciąż znajdować, bo inaczej podatnicy mogą spytać czemu sowicie opłacają swoich kontrolerów. Innymi słowy – w interesie organu kontrolnego nie jest dokładne skontrolowanie wszystkich i wszystkiego – bo gdyby to się udało to kontrolujący musieliby szukać innego zajęcia. A jeśli długo się czarnej owcy wytropić nie da – no to zawsze można kogoś trochę ufarbować. Wszak nie ma ludzi niewinnych – są tylko źle podsłuchani. Czy więc Bułgarzy, my i reszta świata jesteśmy skazani na rozbisurmanionych urzędników? Trochę tak i trochę nie. Tak – bo ludzie są z natury różni – i czarne owce w istocie się zdarzają i zdarzać będą – niezależnie od tego jak wiele par uszu ich podsłuchuje. I nie – bo jest sposób na złagodzenie skutków ułomnej natury ludzkiej. Współtwórca amerykańskiej konstytucji James Madison tłumaczył niegdyś, że system polityczny należy tworzyć tak – jakby korzystać miało z niego społeczeństwo złożone z samych typów spod ciemnej gwiazdy. A więc najlepiej zaprojektować go w taki sposób, by od polityków i urzędników zależało tylko to, co od nich zależeć musi. Dopóki jednak nawet zgoda na ścięcie drzewa rosnącego na prywatnej posesji będzie uzależniona od arbitralnej decyzji urzędnika – dopóty będziemy się wszyscy musieli kontrolować. Ad infinitum. Kontrola najwyższą formą zaufania. Album: Kosmici i inne szury · 1 maja 2018 · 14 080 x · Tagi: oczy maseczka telefon. 63 Podoba mi się! NSFW : ukrywaj. Największą zmorą właściciela lokalu gastronomicznego, jest obawa przed możliwymi kradzieżami, oszustwami i nadużyciami na kuchni czy też na barze. Każdy z nas, życzy sobie zaufanych i uczciwych pracowników, którzy wiedzą co to odpowiedzialność i team spirit. W rzeczywistości niestety, bardzo często spotykamy się z postawami zupełnie innymi. Pojawiają się niewyjaśnione braki, straty w kasie i inne, niewytłumaczone sytuacje. Zrozpaczony właściciel, próbuje zatem być na miejscu 24 godziny na dobę i sprawować kontrolę nad wszystkim i wszystkimi, co tylko pogarsza sytuację w lokalu. Można natomiast nadzorować w inny sposób, i o tym właśnie dzisiaj kilka słów. Dobrym rozwiązaniem jest okresowa kontrola, polegająca na porównywaniu zmiany w zapasach ze sprzedażą osiągniętą w tym samym okresie. Oczywiście, ponownie, ktoś może powiedzieć, że nowe systemy POS są w stanie porównać magazyn ze sprzedażą i pokazać różnice. Jak najbardziej, ale nie są one niezawodne. Wystarczy źle wpisać stan pierwotny w magazynie, pominąć jakąś fakturę, źle określić gramatury, nie uwzględnić gratisu, który przyznaliśmy czy też innego rabatu i wynik mocno zniekształci rzeczywistość. Dokładnie to samo może się przydażyć przy przeliczaniu wszystkiego w arkuszu kalkulacyjnym, jednak tutaj, od razu możemy poprawić błąd. Dostęp do danych jest znacznie łatwiejszy a sam system dużo prostszy w obsłudze i w opanowaniu. Punktem wyjścia są oczywiście dobrze wprowadzone stany początkowe i końcowe zapasów, zakupy oraz sprzedaż w kontrolowanym okresie (czyli wszystko to, o czym więcej pisaliśmy w poprzednich postach). Pozostaje tylko stworzyć prosty kalkulator, który raz, zrobiony, będzie nam służył aż do radykalnej, całościowej zmiany menu (czyli bardzo długo). Głównym zadaniem tego narzędzia jest przeliczenie wprowadzonej sprzedaży na konkretne ilości poszczególnych towarów a następnie porównanie ich ze zmianą zapasów. Kluczem są zatem dobrze wpisane formuły, uwzględniające gramatury poszczególnych pozycji z menu. Jeżeli na przykład koktajl z naszej karty "Kalkulator" kosztuje 17 zł i składa się z : 30 ml czystej wódki, 40 ml martini, 150 ml sprite'a, to wpisując kwotę 136 zł przy tej pozycji, otrzymamy zużycie na poziomie: 240 ml czystej wódki, 320 ml martini oraz 1200 ml sprite'a. Oczywiście nie musimy analizować każdej pozycji oddzielnie. Odpowiednio skonstruowany kalkulator zsumuje zużycie każdego ze składników z całości sprzedaży. Co powinno zatem zawierać to narzędzie? Na pewno listę wszystkich pozycji jakie widnieją u nas w sprzedaży (w identycznej kolejności jak w raporcie sprzedaży), po przeciwnej stronie wszystkie produkty, jakich używamy do przygotowywania serwowanych dań oraz napojów. Na przecięciu tych dwóch zestawień, znajduje się najważniejsza część, czyli formuły z gramaturami. Wynikiem tych obliczeń jest kolumna zejścia według sprzedaży, czyli ilości poszczególnych produktów potrzebnych do osiągnięcia sprzedaży na wskazanym poziomie. Obok umieszczamy kolumnę ze zmianą zapasów na podstawie stanów magazynu (uwaga na prawidłową kolejność) a różnica tych dwóch wartości to wynik naszej kontroli. Uproszczony schemat wygląda zatem następująco: 1. Wklejenie wartości sprzedaży (każda pozycja osobno) z danego okresu 2. Automatyczne przeliczenie na jednostki miary (litry, kilogramy itp) 3. Wklejenie zmiany zapasów z danego okresu 4. Porównanie otrzymanych wartości. Jak zatem widać, sama konstrukcja kalkulatora może przyspożyć nieco problemów (choć nie jest to trudne zadanie dla kogoś, kto choć chwilę miał przyjemność pracować w środowisku excela), ale już same posługiwanie się nim jest dziecinnie proste. Zdecydowaną przewagą tego narzędzia, jest szybki dostęp do jego "wnętrza". W prosty sposób możemy zmieniać formuły, dodawać i usuwać pozycje oraz sprawdzać różne okresy. Niemniej jednak, za każdym razem gdy pojawi się czerwony kolor, oznaczający brak i wykracza on poza przyjęty margines błędu, nie obarczajmy od razu winą pracowników. W pierwszej kolejności, musimy mieć pewność, że wszystko co my zrobiliśmy, jest bez zarzutu. Warto policzyć jeszcze raz zapasy, sprawdzić czy dobrze spisaliśmy sprzedaż, czy gdzieś nie pojawił się jakiś gratis lub czy cena nie była zaniżona. Dopiero gdy wyczerpiemy wszystkie możliwe drogi wytłumaczenia sytuacji, należy rozważyć nadużycie i wyciągnąć konsekwencje. Pozostaje życzyć tylko i wyłącznie kontroli rozliczonych na zero i uczciwych pracowników (i pracodawców;) ). Tomasz Habdas PS. w razie problemów z konstrukcją, służę pomocą. DETEKTYW-SPY Polska Grupa Detektywistyczna | 32 obserwujących na LinkedIn. Kontrola najwyższą formą zaufania | POLSKA GRUPA DETEKTYWISTYCZNA świadczy usługi na obszarze całej Polski i Europy. Z naszymi specjalistami możesz spotkać się w dogodnym miejscu w celu ustalenia szczegółów współpracy. W pakiet naszych usług wchodzi Działalność Detektywistyczna dla osób prywatnych
Data dodania 2018-10-02 Kontrahencie, kontrola najwyższą formą zaufania Autor: radca prawny Robert Nogacki„Metodyka w zakresie oceny dochowania należytej staranności przez nabywców towarów w transakcjach krajowych” – taką nazwę nosi dokument autorstwa urzędników Ministerstwa Skarbu, który zawiera wskazówki dla pracowników UKS. Ministerstwo Finansów i Krajowa Administracja Skarbowa nareszcie zrozumiały, że chaos interpretacyjny w zakresie oceny dochowania przez przedsiębiorców należytej staranności odbija się urzędnikom czkawką przy każdym wyroku orzekanym na korzyść podatników. Ustawa o podatku VAT choć od 2015 r. posługuje się określeniem „należyta staranność” w żaden sposób go jednak nie definiuje. Nie ma co ukrywać, że jest to celowa zagrywka ustawodawcy, który nie mogąc ściągnąć należności od oszustów, łupi pozostałych, również tych nieświadomych i Bogu ducha winnych, uczestników karuzeli, pozostawiając dla siebie furtkę, z której korzysta robiąc użytek z niedoskonałości przepisu na swoją korzyść. Należy w tym miejscu jasno powiedzieć, że nie chodzi tu o sprawiedliwość, lecz o interes Skarbu Państwa. Ten ostatni musi być przecież zaspokojony, a to, że przy okazji utopionych zostanie wielu niewinnych przedsiębiorców, nie ma większego znaczenia. Wracając jednak do zaleceń dla skarbówki, wskazano szereg czynników, które mają pomóc urzędnikom w ocenie, czy w rozpatrywanym przypadku zarzucenie podatnikowi niedochowania należytej staranności będzie uzasadnione. Katalog ten wskazuje jakimi kryteriami powinien kierować się podatnik, weryfikując swojego kontrahenta. Brak ich dotrzymania także może być powodem uznania przez urzędników, że przedsiębiorca nie dopełnił ciążącego na nim obowiązku i co za tym idzie wszczęcia przeciwko niemu czynności urzędowych. Zatem czy fakt spełnienia wymienionych przesłanek sprawia, że podatnik może czuć się bezpiecznie? Odpowiedź wcale nie musi być jednoznaczna, bo choć sam dokument powstał co prawda z inicjatywy Ministerstwa Finansów, to jednak ma on jedynie formę zaleceń. Jeśli urzędnik kontroli skarbowej stwierdzi, że podatnik mógł zrobić więcej, jedynym miejscem, gdzie ten ostatni będzie mógł dochodzić swoich praw pozostanie sąd. Nie należy jednak załamywać rąk, ponieważ po pierwsze nawet biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z zaleceniami, to i tak jest to znaczący krok w kierunku społeczeństwa. Po drugie powierzenie wykonania czynności, o których mowa w zaleceniach MF podmiotom profesjonalnie zajmującym się bezpieczeństwem biznesu oraz badaniem kontrahentów gwarantuje, że sprawdzenie będzie kompletne i wiarygodne. Tym samym organom skarbowym niezwykle trudno będzie w takiej sytuacji podważyć rzetelność przeprowadzonych sprawdzeń i powoływać się na niedochowanie należytej staranności przez przedsiębiorcę. Skąd taki wniosek? Dołożenie należytej staranności oznacza – w pewnym uproszczeniu – sprawdzenie przez podatnika zgodnie z literą prawa wiarygodności swego kontrahenta w sposób przyjęty w danej branży. Czy wobec powyższego możliwe jest, aby przedsiębiorca był w stanie dokonać takich ustaleń lepiej, niż zrobi to profesjonalna firma? Z całą pewnością nie. Z tego względu już sam fakt skorzystania z jej usług sugeruje, że podatnik zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i własnych możliwości i w związku z tym decyduje się ponieść dodatkowe nakłady, by wyjść naprzeciw oczekiwaniom ustawodawcy. Nie bez znaczenia będzie tu również opinia rynkowa podmiotu, który dokonuje sprawdzenia, jego doświadczenie w zakresie podobnych zleceń, jak i treść raportu będącego nieodłącznym elementem weryfikacji kontrahenta. Wszystkie te elementy składają się na całość obrazu mającego wykazać, że objęty kontrolą podatnik zrobił wszystko, co w jego mocy, aby spełnić wymogi dochowania należytej staranności. W przypadku urzędników skarbówki nie można mieć jednak 100% pewności, że z sobie tylko znanych powodów nie podejmą próby podważenia również takich działań. Będzie to jednak po pierwsze o wiele trudniejsze i nieuzasadnione, a po drugie w takiej sytuacji możemy być pewni, że sąd rozpatrujący spór zdecydowanie bardziej fachowo, rzetelnie i życzliwie spojrzy na przedsiębiorcę, który w swoich działaniach wykazał się zrozumieniem zarówno reguł rynku, jak i wymagań ustawodawcy. Nie po raz pierwszy sprawdza się stare niemieckie porzekadło mówiące o tym, że zapobieganie jest zawsze lepsze niż leczenie. Od chwili, w której do urzędów skarbowych trafiły wytyczne z MF można również dodać, że obecnie jest ono także o wiele łatwiejsze. Oczywiście w każdym serwowanym nam przez urzędników słoiku miodu znajdzie się trochę dziegciu. W tym przypadku jest nim fakt, że wytyczne – mimo drobiazgowego opracowania – pozostają jedynie wytycznymi. Po co więc urzędnicy wciąż pozostawiają furtkę prowadzącą do samowoli? Wróć

Lokalizacja: znów gdzieś tam ;) Re: Czateria (les) sprzed 10-15 lat. autor: osiol » 22 cze 2017, o 10:08. Bywałam na czacie lebijka.org przez chwilę ale nie zagrzałam tam miejsca na dłużej. Na naszym czacie jestem od jakichś 11 lat i dla mnie nie wieje nudą Nawet jeśli są dni że jest tylko 10 dziewczyn. Altena_Q.

Weryfikacja postępu kursanta- potrzebujemy jej, wszyscy się co do tego zgadzamy. Ale jak to zrobić?Posiadając niezbędne dane, analizując je, wyciągając wnioski i będąc w kontakcie, online i w świecie rzeczywistym. Nasi kursanci lubią i chcą się uczyć nowocześnie, a także konsultować się ze swoimi instruktorami, mentorami bezpiecznej jazdy. Aby te spotkania wypełnić treścią, niezbędnym narzędziem jest Progress sprawdzanie wiedzy zapewnia kursantowi świadomość dokonywanego postępu, przyrostu wiedzy i wskazuje luki, które należy uzupełnić. Dzięki narzędziu przekazującemu kursantowi precyzyjnie informację na temat ilości trafnych odpowiedzi po wykonaniu testu podsumowującego każdy moduł, jest on w stanie określić swoje szanse na egzaminie wewnętrznym i później, w WORD. Z kolei dla ośrodka szkolenia kierowców oraz indywidualnie instruktora prowadzącego kursanta to czytelny sposób na sprawdzenie czy kursant skutecznie przyswaja wiedzę. To także możliwość auto-weryfikacji przyjętych metod przekazywania wiedzy, okazja do Check to także niezbędne narzędzie, stanowiące bazę danych dla instruktora podczas indywidualnych rozmów z kursantem, konsultacji, lekcji praktycznej nauki jazdy. Nie musimy „wróżyć z fusów”, jesteśmy w stanie zwrócić kursantowi precyzyjnie uwagę na te treści kształcenia, które wymagają jeszcze dopracowania. Tzw. konstruktywna informacja zwrotna staje się obecnie jednym z wyróżników efektywnego prowadzenia zajęć, współpracy edukacyjnej pomiędzy instruktorem, a kursantem. Aby właściwie ją przekazać, nauczyciel musi mieć stały dostęp do rzeczywistych informacji:Czy kursant logował się do systemu? Ile czasu spędził nad realizacją treści poszczególnych modułów? Jaki procent w testach podsumowujących stanowiły odpowiedzi trafne, a jaki błędne?Progress Check to kolejny element nauczania hybrydowego, niezbędny by cała paleta instrumentów edukacyjnych online i w świecie rzeczywistym prowadziła skutecznie oraz wydajnie do nabywania przez kursanta wiedzy i umiejętności niezbędnych do bezpiecznego funkcjonowania w ruchu drogowym i zdania egzaminu na prawo jazdy.

role: raz jest podmiotem kontrolowanym, drugi raz kontrolującym”1. Warte podkreślenia jest, że podjęcie czynności kontrolnych przez organ administracji publicznej nie jest jednoznaczne z prowadzeniem postępowa-nia administracyjnego, które każdorazowo zmierza do wydania aktu admini-stracyjnego2. W toku samej kontroli za J. Jagielskim 01 mar 2022 Jakub Wietrzyński Rekordowa kara RODO. 28 lutego br. na stronie UODO pojawiła się kolejna informacja o administracyjnej karze pieniężnej. Prezes UODO nałożył administracyjną karę pieniężną na na Spółkę Fortum Marketing and Sales Polska. Jej wysokość to prawie 5 mln zł (dokładnie 4 911 732 zł). Przyczyną nałożenia kary, był brak wdrożenia odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych zapewniających bezpieczeństwo danych osobowych oraz brak weryfikacji podmiotu przetwarzającego. Taką informację możemy wyczytać z ogólnego komunikatu opublikowanego na stronie UODO. Jak zwykle jednak, zachęcam by dokładniej prześledzić decyzję Prezesa UODO ( We wspomnianej decyzji bardzo dokładnie przedstawiono przyczyny wystąpienia naruszenia. są one opisane z dwóch punktów widzenia: Administratora oraz Procesora (PIKA Sp. z Tu warto zaznaczyć, że procesor również został ukarany administracyjną karą pieniężną (250 tys. zł). Najważniejsze informacje związane z Decyzją kara jest skutkiem naruszenia ochrony danych osobowych, polegająca na skopiowaniu danych około 95 tys. klientów Fortum Marketing and Sales przez nieuprawnione osoby; zakres danych, których dotyczyło naruszenie, jest bardzo szeroki i zawiera między innymi: imię i nazwisko, adres zamieszkania, nr PESEL, rodzaj, seria i numer dokumentu tożsamości; do skopiowania danych doszło w wyniku prac podmiotu przetwarzającego (dostawca usług IT), który nie zabezpieczył w poprawny sposób środowiska testowego; Spółka zawarła umowę powierzenia przetwarzania danych osobowych z dostawcą usług, w której ustaliła wymogi bezpieczeństwa, ale nie zweryfikowała, czy są faktycznie wdrożone; prace dotyczące zmian w systemie były wykonywane na kopii danych produkcyjnych, a zabezpieczenia środowiska testowego nie były analogiczne do produkcyjnego; Spółka nie zbadała czy produkt dostarczany przez dostawcę jest bezpieczny (brak weryfikacji skuteczności środków technicznych i organizacyjnych). Co można wywnioskować na tej podstawie? sama umowa powierzenia przetwarzania, nawet z najbardziej surowymi zapisami, nie chroni administratora przed karą jeżeli nie będzie on kontrolował swojego procesora (audyt procesora), administrator powinien umieć przedstawić dowód na przeprowadzenie badań podatności/testów penetracyjnych wdrażanych rozwiązań IT – faktyczna weryfikacja skuteczności środków technicznych i organizacyjnych, nieuprawnione ujawnienie takiej kategorii danych, jak nr PESEL wraz imieniem i nazwiskiem, w opinii UODO może realnie i negatywnie wpływać na ochronę praw lub wolności osób fizycznych – takie naruszenie wymaga więc notyfikacji zarówno do organu nadzorczego, jak i podmiotów danych, nie należy wykorzystywać produkcyjnych danych, w szczególności zawierających dane osobowe na środowisku testowym, faktycznie to procesor otrzymał dotkliwszą karę aniżeli administrator (4,9 mln zł stanowi jedynie 0,18 % obrotu Fortum Marketing and Sales osiągniętego w 2020 r., 50 tys. zł stanowi aż 1,19 % obrotu osiągniętego przez PIKA w 2020 r.), Czy zarządzamy procesorami? Kto z Państwa w ramach nadzoru nad swoimi procesorami faktycznie ich audytuje? Nie mówię tu o „ankiecie RODO” przesłanej do procesora, bo ta mówiąc kolokwialnie jest guzik warta. Kto z Państwa opracował i przedstawił swoim dostawcom usług IT procedurę zarządzania zmianą? Kto z Państwa regularnie przeprowadza badanie podatności i testy penetracyjne swoich systemów IT? W większości organizacji RODO kojarzone jest wyłącznie z klauzulami informacyjnymi, zasadami czystego biurka i umowami powierzenia przetwarzania. W mojej ocenie jest to pokłosie braku właściwych kompetencji. Nie bez znaczenia, jest brak doświadczenia osób odpowiadających za wdrażanie RODO w organizacjach. Trochę łatwiej jest napisać klauzulę informacyjną, aniżeli wykonać test penetracyjny 😊. Świat pokazuje, że faktyczne bezpieczeństwo danych osobowych jest kluczowym aspektem w zapewnieniu zgodności z przepisami RODO. Dlatego zachęcam do zwrócenia się o pomoc do podmiotów zewnętrznych. Takich, które specjalizują się w zagadnieniach dotyczących ochrony danych osobowych i bezpieczeństwa informacji, jak Blue Energy. Chcesz zapewnić bezpieczeństwo danych osobowych, nie czekaj: przeprowadź audyt: zgodności z wymaganiami RODO bezpieczeństwa IT sieci systemów teleinformatycznych – test penetracyjny analizuj podatności wynajmij profesjonalnego IOD audytuj procesorów i podprocesorów automatyzuj zarządzanie ochroną danych przy wykorzystaniu BPM RODO Potrzebujesz więcej informacji: biuro@ #bezpieczeństwo#IT#RODO#Testy Zobacz także
Kontrola najwyższą formą zaufania – egzaminowanie studentów, czyli jak zrobić to dobrze 29 czerwca 2022 0 min czytania
Ludzi online: 1302, w tym 32 zalogowanych użytkowników i 1270 gości. Wszelkie demotywatory w serwisie są generowane przez użytkowników serwisu i jego właściciel nie bierze za nie odpowiedzialności.
Na zaufaniu urzędników do rodziców. Co prawda to ostatnie można by opisać za pomocą starego sloganu: „kontrola najwyższą formą zaufania”, bo nasze dzieci w edukacji domowej są zobowiązane zdawać coroczne egzaminy klasyfikacyjne, ale dzięki i za to.

Słoneczne, lipcowe niedzielne popołudnie. Dzwoni dzwonek do drzwi… – Dzień dobry, nazywam się Arek X. Jestem z Fundacji Y pomagającej dzieciom niepełnosprawnym. Zbieram na Krzysia z porażeniem mózgowym. Czy dołoży się Pani? Proszę zobaczyć ile osób już nas wsparło (tutaj następuje pomachanie mi przed oczami podkładką z wydrukowaną listą i podpisami osób, które wpłaciły pieniądze. Kilkanaście nazwisk, kwoty od 10 do 200 zł.). Fundraiserskie przeczucie wygrywa i zadaję serię pytań: Skąd jest fundacja, od kiedy istnieje, czy maja stronę internetową i czy można wpłacić pieniądze bezpośrednio na numer konta, który zapewne jest podany na stronie? Kwestujący wyraźnie zmieszany, próbuje mnie przekonać ponownie machając kartką z podpisami. Informuję go grzecznie, że owszem wesprę chłopca, tylko wejdę na stronę i wpłacę pieniądze bezpośrednio na konto. Zrezygnowany zbierający ostatni raz pyta: Czy na pewno Pani wpłaci? Potwierdzam. I zamykam drzwi. Od razu wpisuję w Google nazwę fundacji – wyskakuje na pierwszej stronie wyszukiwania wraz z kilkunastoma linkami pt. „Nie dajcie się nabrać! To oszuści!”. Po kilku minutach analizy okazuje się, że kwestujący prowadzili również zbiórkę pieniędzy w sieci sklepów Tesco. Pewnie się zastanawiacie, po co ta cała historia? Nie po to żeby przestrzec, ale UŚWIADOMIĆ. Mamy prawo domagać się przejrzystości organizacji – zarówno jako jej pracownicy, wolontariusze, a przede wszystkim Darczyńcy. Mamy prawo przekazać uczciwie zarobione pieniądze uczciwym organizacjom. Warto byśmy o tą uczciwość zadbali. Organizacje pozarządowe na swoich stronach powinny informować o prowadzonych przez siebie zbiórkach, z reguły tez zaznaczają, że nie zbierają funduszy poprzez odwiedzanie mieszkańców osiedli. Sprawdzajmy czy organizacje mają KRS, sprawozdania finansowe dostępne na swoich kanałach informacyjnych. W każdej chwili i z dowolnego miejsca możemy zobaczyć na jaki cel zostały wydane powierzone fundacjom czy stowarzyszeniom pieniądze. Kiedy coś nas niepokoi nie bójmy się pytać. Jeśli mamy wątpliwości co do przejrzystości jakiś działań, nie miejmy obaw i przełóżmy decyzję o darowiźnie na kolejny dzień – będziemy mieć 24 godziny na sprawdzenie organizacji, którą chcemy wesprzeć. Nie dziwmy się kontroli społecznej – zdarzały się sytuacje nieuczciwych organizacji, co w następstwie powodowało znaczne obniżenie zaufania do wszystkich pozostałych. Są to momenty bardzo trudne dla całego środowiska 3 sektora. W takich chwilach ciężko jest odeprzeć zrozumiały atak i oburzenie, a już najciężej jest poprosić o jakąkolwiek wpłatę na realizację naszych działań. Kontrola społeczna w tym przypadku musi odbywać się dwutorowo. Z jednej strony organizacje powinny chwalić się tym co robią, informować o postępach i zrealizowanych projektach, dbając jednocześnie o przejrzystość finansową. Z drugiej strony my – darczyńcy – sprawdzajmy, pytajmy, szukajmy odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Takie działanie zwiększy po stronie NGO dbanie o dostępność informacji, a przede wszystkim uczciwość wobec tych, którzy powierzyli im swoje pieniądze. Po stronie Darczyńców zwiększy się zaufanie do przejrzystości i uczciwości organizacji i jej wolontariuszy. Zawsze mamy WYBÓR i mamy prawo wiedzieć więcej. III sektor to ten obszar, w którym zaufanie musi być na równi z kontrolą działań. Tylko przy takiej synergii będziemy w stanie realizować misję i cele naszych organizacji, a my – Darczyńcy – będziemy mieli pewność, że naprawdę zmieniamy świat na lepsze.

Kontrola najwyższą formą zaufania. Choć cytat pochodzi z okresu błędów i wypaczeń to jednak znakomicie pasuje do dzisiejszej sytuacji. Z konieczności lub rozsądku, trzeba było
i Łukasz Warzecha 2018-07-20 8:15 Zawsze, gdy rząd zapewnia, że robi coś dla naszego dobra, a także, że to coś będzie dla nas absolutnie niegroźne i w niczym nam nie będzie przeszkadzać – powinniśmy wzmóc czujność. A im bardziej rząd o tym zapewnia, tym bardziej powinniśmy być nieufni. Teraz rząd zapewnia ze wszystkich sił, że projektowany w Ministerstwie Cyfryzacji rejestr blokowanych stron internetowych nie jest w żadnym wypadku wstępem do cenzury, a chodzi jedynie o to, żeby skutecznie zablokować domeny oferujące niedozwolone usługi finansowe, transportowe czy dopalacze. Hazard także, choć tu blokada już istnieje (odpowiada za nią Ministerstwo Finansów). O tym, co jest niedozwolone, będą oczywiście decydować urzędnicy. Fundacja Panoptykon wykryła w rządowym projekcie przepis, który pozwalałby Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu zasięgać u operatorów telekomunikacyjnych informacji o tym, kto próbował wejść lub wszedł na zakazaną stronę – a nawet średnio biegły użytkownik internetu wie, że jest to możliwe, nawet jeśli strona jest w danym kraju zablokowana. A to już pachnie Wielkim Bratem. Przy tym wszystkim nie uważam, żeby – jak mogą sądzić niektórzy – obecna władza przygotowywała się w ten sposób do wprowadzenia otwartej dyktatury (bo pełzającą, zdaniem niektórych, już przecież mamy). Myślę, że robi po prostu to, co zwykle, czyli wychodzi z założenia, że obywatele są głupiutcy, a władzuchna bardzo mądra i wie znacznie lepiej niż oni sami, czego im trzeba, a czego nie. Zarazem nie widzi żadnego problemu w naruszaniu naszej prywatności i tworzeniu nowych narzędzi, pozwalających w nią wkraczać różnym urzędom i służbom. Przy tym nie pojmuje, że te narzędzia po którychś kolejnych wyborach mogą przejąć ludzie, którzy chętnie użyją ich już nie po to, żeby zablokować stronę z dopalaczami, ale stronę niewygodną dla władzy. Jedno powinno być jasne: PiS nie czuje spraw związanych z prywatnością oraz wolnością osobistą obywateli. Nie to, że z nimi walczy – nie, po prostu nie uważa ich za istotne. Dla Jarosława Kaczyńskiego i jego bliskich współpracowników to jakieś wymysły pięknoduchów, a przecież „uczciwy nie ma się czego bać”, zaś kontrola, jak stwierdził towarzysz Lenin, jest najwyższą formą zaufania. I dlatego jedynym sposobem zapobiegania kolejnym ograniczeniom tychże jest wyraźny głos sprzeciwu ze strony obywateli. Nasi Partnerzy polecają Strona główna Łukasz Warzecha o zmianach dotyczących Internetu: Kontrola najwyższą formą zaufania
Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, aby założyć konto w serwisie portalkomunalny.pl. Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych
Kiedy rodzi się pomysł instalacji jakiegokolwiek urządzenia grzewczego, w którym zachodzi proces spalania paliwa, trzeba przewidzieć i ustalić jak będą odprowadzane z niego produkty spalania. W nowobudowanym budynku jest to najczęściej przewidziane w projekcie - on jednak często proponuje uniwersalne rozwiązania, które w miarę zmian inwestorskich dotyczących usytuowania czy rodzaju urządzenia grzewczego mogą wymagać korekty. Warto omówić takie zmiany z mistrzem kominiarskim, bo czasami jedna mała, z pozoru nieistotna korekta okazuje się potem wielowątkowym tematem do kominów w procesie budowalnym na etapie stanu surowego i stanu użytkowegoUSTAWA PRAWO nakłada obowiązek dołączenia protokołu badań i sprawdzenia przyłączy i instalacji do wniosku o udzielenie pozwolenia na przepisy sugerują dodatkowo, iż kontroli przewodów kominowych w nowobudowanym budynku powinno dokonać się co najmniej w dwóch okresach – w stanie surowym i w stanie użytkowym ( PN-B-10425). Kiedy budynek jest w stanie surowym, w przypadku stwierdzenia jakichkolwiek braków czy uchybień jest możliwość wprowadzenia zmian i poprawek. W stanie przed oddaniem do użytkowania sprawdzana będzie także ich prawidłowość ostatecznego wykonania i prawidłowości działania. Niestety, częstą praktyką jest wciąż wykonywanie tylko jednego, końcowego sprawdzenia kominów. Czy warto ryzykować na finiszu zakończenia budowy ponowne jej rozpoczęcie? Biorąc pod uwagę powagę inwestycji budowy domu - odpowiedź powinna być tylko jedna…>>>> Zobacz też: Jaki komin wybrać do nowego i modernizowanego domu?Sprawdzenie kominów pod kątem możliwości instalacji urządzenia grzewczego nie tylko w nowych budynkachZnów są ku temu przepisy, które określają jaki powinien być komin, w jakim stanie technicznym i jak użytkowany. Tym razem trzeba się zapoznać z ROZPORZĄDZENIEM MINISTRA SPRAW WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI z w sprawie warunków technicznych użytkowania budynków to ważne? Nierzetelni sprzedawcy urządzeń bardzo często najbardziej martwią się o… samą sprzedaż. Czasami wynikać to może ze zwyczajnej niewiedzy osób instalujących urządzenie. Potem można zostać z atrapą zamiast urządzenia grzewczego. Kiedy chcemy wyposażyć dom w nowe źródło ogrzewania lub zmodernizować w jakikolwiek sposób dotychczasowe wykorzystanie przewodów kominowych, warto to skonsultować z mistrzem kominiarskim. Każda inwestycja jest warta sprawdzenia. Kiedy robimy zakupy w Internecie, czytamy opinie o różnych produktach, dlaczego więc nie zasięgnąć w tym wypadku opinii bezstronnego kominiarza, kiedy w grę wchodzi bezpieczeństwo domu i użytkowników? Przed inwestycją warto upewnić się, czy da się to przedsięwzięcie zrealizować. Ale to nie koniec. Jeśli inwestycja zostanie zrealizowana i wszystko będzie poprawnie działać, to nie należy zapominać o odpowiedzialnej kontrola i czyszczenie najlepszą prewencją i inwestycją w bezpieczeństwoZnów można by zacząć od przepisów (ROZPORZĄDZENIE MINISTRA SPRAW WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI z dnia 7 czerwca 2010 r. w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów i terenów §34 i USTWA PRAWO BUDOWLANE oraz urządzenie wymaga prawidłowej eksploatacji i regularnej konserwacji. Kominy nie są wyjątkiem. Przepisy wskazują prawny obowiązek, ale najważniejsze wszak jest bezpieczeństwo. Zanieczyszczony czy niedrożny komin (nawet wentylacyjny) może nieść za sobą ryzyko nie tylko szkody w mieniu czy zdrowiu, ale także ryzyko utraty naszego życia. Zawsze lepiej zapobiegać niż potem być „mądrym po szkodzie”.Wierzę, że rozwiałem choć trochę wątpliwości odnośnie obowiązków prawnych wynikających z potrzeby dbania o bezpieczeństwo użytkowników przewodów kominowych. Dbałość o takie - zdawałoby się – detale, przynosi wymierne korzyści, daje bezcenne bezpieczeństwo, a nakłady finansowe na nadzór kominiarski w porównaniu do inwestycji w nowe urządzenie czy budowę domu są niewielkie. Dlatego nie warto ich pomijać!Piotr UrbanowiczMistrz kominiarski
Dev:Cast – #20 Micromanagement. Kontrola najwyższą formą zaufania. Micromanagement czyli styl zarządzania, który nie kojarzy nam się w sposób pozytywny. To kontrola i wywieranie wpływu na osoby w zespole. Coś z czym większość z nas nie chciała by mieć na co dzień styczności. Mi mocno kojarzy się z korporacją, hierarchiczną
Fajnie jest się wspinać. Fajnie jest się wspinać i myśleć o kolejnym przechwycie, o odpowiedniej pracy nóg. Fajnie jest się wspinać i być w tym na 100%. Umysł i ciało zawładnięte tym, co tu i teraz. Smakować, „delektować się każdym ruchem. Jak pysznym ciastkiem. Ale takim prawdziwym! Z Krakowa;)!” jak to powiedział przesławny Mechanior (Andrzej Mecherzyński). Czy jest to możliwe, kiedy nie sprawdzimy się wzajemnie przed rozpoczęciem wspinaczki? Może nas to skutecznie zblokować. Jeśli my idziemy do góry, to podczas wspinania myśli zaczynają wędrować ku temu, co na dole. „Czy lina jest dobrze wpięta?” „Czy karabinek jest zakręcony?” Ten, kto asekuruje może mieć podobne rozkminki na temat naszego węzła. „Czy on/ona na pewno ósemkę przewiązała i to przez 2 punkty w uprzęży?” Niby błahe rozkminy. Niewarte zajmowania naszej głowy, szczególnie kiedy idziemy w górę i tylko tym chcemy się zajmować. Sama byłam świadkiem/uczestnikiem takich sytuacji. Gdyby nie wzajemne sprawdzenie się, mogło by się skończyć niezłym kuku: 1. Panel -> Lina osoby asekurującej wpięta była wyłącznie w kubek, ale o karabinku już się zapomniało. Gdyby nie czujność wspinacza, mogło by się to słabo skończyć. 2. Skały -> Wspinacz przywiązany do uprzęży ósemką. Będzie zaraz prowadził drogę. Ale lina przełożona wyłącznie przez dolny punkt w uprzęży. Na szczęście sytuacja wyłapana jeszcze „w bazie”. Groziło to obróceniem zawodnika do góry nogami i uderzeniem głową, tułowiem w skałę. W sytuacji bloka, może by się z tego jakoś wykaraskał. Ale lot z liną przewiązaną wyłącznie przez dolny punkt asekuracyjny? Mogło by się skończyć masakrycznie. Jaki z tego wniosek? Sprawdzajmy się. Zawsze przed rozpoczęciem wspinania. Zajmuje to chwilę, a w zamian dostaniemy czystą głowę i większą pewność oraz bezpieczeństwo. W ramach tematu polecam 2 tutoriale:
🤔 Przez 9 lat w dietach z tytułu krajowych podróży służbowych była cisza, aż tu nastał rok 2022 z szalejącą inflacją – i oto na stronach RCL mamy już drugi… | 14 komentarzy na
źródło: Fotorzepa Metody, w jakich gustuje ostatnio Platforma, niewiele mają wspólnego z „obywatelskością” – pisze publicysta „Rzeczpospolitej” Zaufanie będzie mottem tej kadencji" – mówił Donald Tusk podczas exposé jesienią 2007 roku. Słowo „zaufanie" w jego trzygodzinnym przemówieniu padło 43 razy. Miało symbolizować zmianę, jaką wprowadzą rządy PO w porównaniu z Prawem i Sprawiedliwością. Celem, jaki postawił sobie premier, był nie tylko powrót zaufania społecznego, lecz przede wszystkim zaufania obywateli do państwa i wszystkich jego instytucji naruszonego rzekomo przez służby specjalne i organa ścigania za rządów Jarosława Kaczyńskiego. W pierwszych miesiącach po wyborach wielu komentatorów chwaliło Platformę za to, że jej rządy zmieniły atmosferę (atmosfera – to było ulubione wówczas słowo). Lata 2005 – 2007 miały być bowiem rzekomo okresem, gdy w Polsce było „duszno", ograniczono prawa obywatelskie, przeciwnicy pisowskiego rządu bali się podobno patrzeć w lusterko samochodu, czy nie śledzą ich służby specjalne, a specjalnie stworzona policja polityczna – CBA – nie zajmowała się niczym innym, jak zbieraniem haków na opozycję. Przez pierwsze dwa lata retoryka miłości i zaufania była stale obecna w wypowiedziach polityków PO. Trudno się więc dziwić, że jeszcze do niedawna dominowały peany na cześć Platformy, która co prawda nie wprowadziła obiecanych reform, ale poprawiła atmosferę i „styl" rządzenia. Dziś te opinie można... Dostęp do treści jest płatny. Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną. Ponad milion tekstów w jednym miejscu. Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej" ZamówUnikalna oferta A jak zacznie brać narkotyki? Albo łapać klientów w galeriach handlowych? Skąd będziecie to wiedzieli, nim będzie za późno? Mówicie, że jej ufacie. Że ufacie sobie nawzajem. To bardzo piękne. Ale jak powiedział pewien bardzo mądry człowiek, kontrola jest najwyższą formą zaufania. Jestem waszym aniołem stróżem. Autor: jm •9 kwi 2015 6:07 Skomentuj (5) Pracownicy chwalą sobie pracę zdalną. Mogą pracować skąd im się podoba, mają bardziej elastyczny czas pracy i nie są pod ciągłą kontrolą szefa. Przynajmniej tak im się wydaje. Fot. Shutterstock Według danych organizacji CIPD (The Chartered Institute of Personnel and Development), zrzeszającej osoby zajmujące się zarządzaniem zasobami ludzkimi i rozwojem personelu, obecnie tylko 45 proc. pracowników w Wielkiej Brytanii pracuje w siedzibie firmy, reszta – gdzie tylko jej wygodnie – w domu, w parku, w restauracji. Nie znaczy to jednak, że jest zupełnie poza kontrolą pracodawcy. Firmy chętnie korzystają z dobrodziejstw rozwijającej się technologii, a także aplikacji mobilnych, które pozwalają im mieć oko na wiele rzeczy. Wciąż dużym powodzeniem cieszą się systemy lokalizacji pracowników, czyli rozwiązania GPS. Interesują Cię biura, biurowce, powierzchnie coworkingowe i biura serwisowane? Zobacz oferty na Czytaj też: Uwaga szef patrzy, czyli jak w cywilizowany sposób monitorować pracę pracowników – Pracodawcy zapewniają swoich pracowników, że takie rozwiązania są wykorzystywane dla ich dobra i bezpieczeństwa, kiedy pracują w terenie. Jednak prawda jest taka, że chcą znać każdy krok pracownika. System GPS może też dostarczyć im np. informacji o zamiarze zmiany pracy przez podwładnego – mówi dla "HR Magazine" Glenn Hayes, partner specjalizujący się w prawie pracy w kancelarii Irwin Mitchell. GPS to jednak nie wszystko. Niektórzy pracownicy zdalni mają obowiązek przesyłania co jakiś czas swojemu przełożonemu zrzutów ekranu z pulpitu swojego komputera, aby graficznie przedstawić mu, czym się zajmują i na jakim są etapie pracy. Ksenia Zheltoukhova, doradca w CIPD, twierdzi, że wielu zdalnych pracowników skarży się na taką formę kontroli. Narzekają, że czują się jakby byli z powrotem w szkole i jakby ktoś ciągle sprawdzał, czy aby na pewno odrobili zadanie domowe. Niektórzy łapią się na tym, że wysyłają do firmy niepotrzebne maile, byle tylko udowodnić, że właśnie pracują. Czytaj też: Zasadzka na internetowych bumelantów, czyli szef podgląda, co pracownik robi w sieci Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin. PODOBAŁO SIĘ? PODZIEL SIĘ NA FACEBOOKU .