Wydaje się, że w religiach świata istnieje pięć głównych kategorii dotyczących tego, jak dostać się do nieba. Większość wierzy, że ciężka praca i mądrość doprowadzą do ostatecznego spełnienia, niezależnie od tego, czy będzie to jedność z bogiem (hinduizm, buddyzm i baha'i), czy wolność i niezależność (scjentologia

Za nic nie mogę pojąć walki Jakuba z Bogiem, o której mówi Księga Rodzaju 32,25-33. Żeby niewidzialny, nieskończony i wszechmocny Bóg dał się pochwycić przez człowieka i siłować się z nim, i w dodatku nie mógł tego człowieka pokonać? I żeby człowiek mógł wymusić od samego Boga błogosławieństwo? Nic mi się tu nie zgadza. Moim zdaniem, jest to albo naiwna ludowa powiastka, albo jakaś niepojęta tajemnica. Pani ma, oczywiście, świętą rację, że skoro Bóg jest ponad wszelkim stworzeniem, to żadne stworzenie nie jest w stanie Go w jakikolwiek sposób realnie zaatakować. Ta Pani intuicja została wyraźnie sformułowana w Psalmie 2: „Królowie ziemi powstają i władcy spiskują przeciw Panu i przeciw Jego Pomazańcowi. (...) Śmieje się Ten, który mieszka w niebie, Pan się z nich naigrawa”. Przypomnieć tu można ponadto mężną Judytę, która ostro skrytykowała rozpaczliwą decyzję starszyzny oblężonego i ginącego z braku wody miasta, że jeszcze tylko co najwyżej przez pięć dni miasto może się bronić i że jeśli Bóg w tym czasie nie przyjdzie mu z pomocą, trzeba będzie się poddać: „Kim wy właściwie jesteście, żeście wystawiali na próbę w dniu dzisiejszym Boga? (...) Wy zaś nie wymuszajcie zarządzeń od Pana Boga naszego, ponieważ nie można uzyskać nic od Boga pogróżkami jak od człowieka, ani rozporządzić Nim jak synem ludzkim” (Jdt 8,12 i 16). Zarazem znajduje się w Piśmie Świętym wiele świadectw, że Pan Bóg lubi być „przymuszany” do dobrego działania. Byleby tylko nasz „nacisk” na Niego dokonywał się w miłości i w zawierzeniu. W ten sposób Abraham próbował „wymusić” na Bogu miłosierdzie nad Sodomą, a swojej „walki” z Panem Bogiem sam zaprzestał, z chwilą, kiedy dowiedział się, że w mieście nie ma nawet dziesięciu sprawiedliwych (Rdz 18,22-33). W analogicznej „walce”, Mojżesz jednak Pana Boga zwyciężył (Wj 32,9-14). O długiej i też zwycięskiej „walce” proroka z Bogiem o zmiłowanie nad ludem świadczą kolejne relacje w Księdze Jeremiasza (Jr 7,16; 14,7-12; 15,1; 16,14n). Zresztą sam Pan Jezus podpowiadał nam, żebyśmy się nauczyli „dręczyć” Pana Boga naszymi modlitwami (Łk 18,1-8). Tak właśnie walkę Jakuba z Bogiem - że była to tajemnicza, niezwykle intensywna, całonocna modlitwa - interpretuje Księga Mądrości: Dlatego na korzyść Jakuba wypadło „jego ciężkie zmaganie, by wiedział, że pobożność możniejsza jest niż wszystko” (Mdr 10,12). W tym duchu też wyjaśnia ten tajemniczy epizod Katechizm: „Zanim Jakub zmierzy się ze swym bratem Ezawem walczy on przez całą noc z tajemniczym, który odmawia wyjawienia swego imienia, ale błogosławi go, zanim opuści go o świcie. Duchowa tradycja Kościoła widziała w tym opisie symbol modlitwy jako walki wiary i zwycięstwa wytrwałości” (KKK 2573). Wyjaśnijmy jeszcze, dlaczego epizod ten bywa nazywany walką Jakuba z Aniołem. Otóż synonimicznie Bogiem oraz Aniołem nazywa tajemniczą istotę, z którą walczył Jakub, prorok Ozeasz: „W pełni sił będąc, (Jakub) walczył nawet z Bogiem; walcząc z Aniołem, zwyciężył, płakał i błagał Go o łaskę” (Oz 12,4n). Nas taka synonimiczność zdumiewa, natomiast Stary Testament posługuje się nią wręcz często - w celu zaznaczenia, że człowiek na tej ziemi nie jest w stanie poznać Boga w całej jego transcendencji. Jeśli wyrazów „Bóg” i „Anioł” w jakimś biblijnym opisie używa się zamiennie, wyraz „Anioł” oznacza wówczas Boga w aspekcie Jego zniżania się do człowieka, tak aby człowiek mógł z Nim nawiązać kontakt. Właśnie taki sens ma wyraz „Anioł Pański” w opisie perypetii Egipcjanki Hagar na pustyni (Rdz 16,7-13), i w opisie ofiarowania Izaaka (Rdz 22,11-18), i w błogosławieństwie, jakiego Jakub udzielił Józefowi (Rdz 48,15n), i w wielu innych tekstach starotestamentalnych. Właściwie na tym mógłbym skończyć odpowiedź na Pani pytanie, ale szkoda mi nie podzielić się z Panią paru bardzo głębokimi spojrzeniami, jakie na temat walki Jakuba z Bogiem pozostawili po sobie Ojcowie Kościoła. Ponieważ jednak interpretacje te niekoniecznie ze sobą wzajemnie harmonizują, przedtem warto przypomnieć, że nie jest to sytuacja, która by nam katolikom spędzała sen z oczu. Najważniejsze - pouczał np. święty Augustyn - żebyśmy odrzucili takie interpretacje tekstów biblijnych, które się kłócą z wiarą katolicką: „Kiedy zaś znajdujemy w Boskich Księgach wielość prawdziwych sensów, a zdrowa wiara katolicka je potwierdza, ten sens wybierzmy przede wszystkim, który wynika w sposób pewny z przeczytanego tekstu. Jeśli jest on ukryty, wybierzmy ten, który nie sprzeciwia się kontekstowi Pisma i zgadza się ze zdrową wiarą. Jeśli zaś nawet z kontekstu nie da się go wydobyć, idźmy przynajmniej za tym sensem, jakiego domaga się zdrowa wiara. Czym innym bowiem jest nie rozpoznać tego, o co przede wszystkim chodziło natchnionemu autorowi, czym innym zaś odejść od zasad pobożności” (Wykład dosłowny Księgi Rodzaju, 1,41). Zresztą - dalej odwołuję się do świętego Augustyna - jeden tekst biblijny może zawierać wiele prawdziwych sensów: „Dlaczego nie przyjąć obu wykładów, jeśli oba są prawdziwe? Albo i trzeciego i czwartego i jeszcze innego, jaki ktoś prawdziwie w tych słowach zobaczy? Dlaczego nie przyjąć, że autor natchniony widział je wszystkie w ich prawdzie i różnorodności, skoro przez niego jeden Bóg wystawił Pismo Święte na rozumienie wielu? Otóż ja wyznam szczerze, że gdyby udało mi się w pisaniu osiągnąć czasem wyżyny nauczycielskie, to tak wolałbym pisać, aby słowa moje harmonizowały z prawdą, jaką w tych sprawach mógł uchwycić ktoś inny, niż żebym miał przez dokładniejsze przedstawienie jednego prawdziwego wykładu wykluczać inne, które nie obrażają mnie fałszem” (Wyznania, 12,42). Ale zacznijmy już nasz krótki przegląd starochrześcijańskich interpretacji naszego biblijnego epizodu. Najwcześniejszy z Ojców, których zamierzam tu przedstawić, święty Justyn, pisał w roku że Jakub zmagał się z ... Chrystusem Panem. Cały ciężar jego objaśnienia spoczywa na dwóch spostrzeżeniach. Po pierwsze, że celem naszego tekstu jest zgłębienie sensu zawartego w imieniu „Izrael”, a warto wiedzieć, że Justyn, podobnie zresztą jak chyba większość współczesnych biblistów, odczytywał ten wyraz jako „Bóg walczy”, „Bóg jest silny”, „Bóg naszą mocą”. Po wtóre, Justyn zauważa, że hebrajski wyraz „isz”, którym zaraz na początku opowiadania została nazwana owa tajemnicza postać, z którą walczy Jakub, może znaczyć: „mężczyzna”, „człowiek”. W perspektywie tych dwóch spostrzeżeń, dla świętego Justyna nie ulega wątpliwości, że Jakub zmagał się z Synem Bożym, który w przyszłości miał się dla nas stać człowiekiem. Zmagał się zaś po to, żeby stać się Izraelem, to znaczy kimś, kto swoje siły czerpie z Boga. I nie była to walka z przeciwnikiem. Było to jakby przyssanie się Jakuba do Syna Bożego, żeby zaczerpnąć od Niego jak najwięcej siły. „Izrael będzie twoje imię - mówi, według Justyna, owa tajemnicza postać - albowiem siły nabrałeś z Bogiem, zatem i z ludźmi mocny będziesz” (Dialog z Żydem Tryfonem, 1,58,7). Walka ta - wyjaśnia Justyn - była proroczą zapowiedzią zmagania się Chrystusa Pana z szatanem: „Gdy bowiem Chrystus stał się człowiekiem, zbliżył się do Niego diabeł i kusił Go. Chciał Go powalić o ziemię i pokonać żądaniem, ażeby się mu pokłonił. Ale mu Chrystus dowiódł, że jest on niegodziwy i że odwrócił się od woli Bożej, bo w sprzeczności z Pismem żąda, by mu się kłaniano jako Bogu, Wówczas, zwyciężony i odparty, diabeł odstąpił” (2,125,4). Również samo imię „Izrael”, zdaniem Justyna, w pierwszym rzędzie przysługuje Chrystusowi i dopiero z Chrystusa rozprzestrzenia się na innych: „Izrael było to starodawne Jego imię, które nadał błogosławionemu Jakubowi, błogosławiąc mu tym swoim własnym imieniem. Było to zapowiedzią, że wszyscy, co się przez Niego uciekają do Ojca, są Izraelem błogosławionym” (2,125,5). Odmiennie od Justyna wyjaśniał walkę Jakuba z Bogiem żyjący w pierwszej połowie III wieku Orygenes. Przywoływał on ten epizod dla przypomnienia, że bez pomocy Bożej człowiek nie ma żadnych szans w swoich zmaganiach się z siłami ciemności. Zdaniem Orygenesa, w walce Jakuba uczestniczyły dwie istoty duchowe: jakaś siła ciemna i wroga Jakubowi, która walczyła przeciwko niemu, oraz jakaś siła Boża, która walczyła wraz z Jakubem, aby go wspomagać: „Sądzę, że człowiek własnymi siłami nie może pokonać wrogiej potęgi, jeśli nie skorzysta z Bożej pomocy. Dlatego właśnie powiedziano, że anioł walczył z Jakubem. Pojmujemy to w takim sensie, iż co innego oznacza stwierdzenie, że anioł walczył z Jakubem, a co innego, że walczył przeciwko Jakubowi. Walczył z nim ten, który był przy nim, aby mu pomoc w ocaleniu, i który poznawszy jego rozwój nadał mu imię Izraela, czyli ten, który był z nim w walce i wspierał go w boju, gdy tymczasem bez wątpienia istniał inny anioł, przeciwko któremu walczył i przeciw któremu wojował Jakub” (O zasadach, 3,2,5). Wielokrotnie też odwoływał się do walki Jakuba z Bogiem żyjący na przełomie IV i V wieku święty Augustyn. Epizod ten kojarzył mu się szczególnie ze słowem Pana Jezusa, że „Królestwo Niebieskie gwałt cierpi i gwałtownicy je porywają” (Mt 11,12). Mianowicie entuzjazmuje się Augustyn miłosierdziem Bożym, które oczekuje od nas walki o życie wieczne i pozwala nam - podobnie jak Jakubowi - w tej walce zwyciężać: „Dlaczego ledwie udaje nam się utrzymać to, co z taką łatwością utraciliśmy? Bo gdybyśmy mogli łatwo to odzyskać, co utraciliśmy, nauczylibyśmy się znów to marnować. Niech człowiek włoży trud w utrzymanie tego, Będzie mocno trzymał to, co wymagało trudu” (Objaśnienie Psalmu 147,27). Walczący z Bogiem Jakub był dla Augustyna symbolem zarówno ludu Starego Przymierza, jak Kościoła. Jakub został w tej walce jednocześnie okulawiony i pobłogosławiony: „pobłogosławiony w tych spośród ludu, którzy uwierzyli w Chrystusa, a kulawy w tych, którzy pozostali niewierni” (Państwo Boże, 16,39; por. Problemy Heptateuchu, 1,104; Objaśnienie Psalmu 79,4). Wyjaśnienie Augustyna, w jaki sposób Jakub walczący z Bogiem symbolizuje Kościół - tzn. zarówno dobrych chrześcijan, jak złych - przytoczmy nieco szerzej: „Kościół modli się: . Chodzi tu o oddzielenie nie od Ezawa, bo od niego Kościół już jest oddzielony, ale od złych chrześcijan. Słyszeliście przecież, że sam Jakub, który symbolizuje lud chrześcijański, walczył z Panem. Ukazał mu się bowiem Pan, tzn. anioł reprezentujący Boga. On walczył z nim i pochwycił go. Kiedy pochwycił go, to nie puścił, dopóki nie otrzymał błogosławieństwa. (...) „Co to znaczy, że (Jakub) walczył i chciał pochwycić? Powiada Pan w Ewangelii: . Znaczy to: Walcz, abyś tak pochwycił Chrystusa, ażebyś mógł pokochać tego swojego . „A co mówi sam Pan, tzn. anioł reprezentujący Pana, kiedy Jakub Go zwyciężył i pojmał? Dotknął jego stawu biodrowego i wywichnął go, i dlatego Jakub kulał. - powiedział (Pan). Ten zaś: . I pobłogosławił go. A w jaki sposób? Zmieniając mu imię: . Takie otrzymał błogosławieństwo. „Patrzcie: Ten sam człowiek po części został dotknięty i poszkodowany, po części otrzymał błogosławieństwo. Ten sam człowiek po części utracił siłę i kuleje, po części otrzymał błogosławieństwo i nabrał sił. (...) Obumarła część Jakuba oznacza złych chrześcijan. Ten sam Jakub otrzymał błogosławieństwo oraz utyka. Jest błogosławiony w tych, co żyją dobrze; utyka w tych, co żyją źle” (Kazanie 5,6-8). opr. aw/aw
Ρዙлаքоνυհ мաጸևμ ቬИкեቫушቄ юрсըзвеጵωб
Еኃузխч օсιЮгилоղ вэдուዒуδ итኇчерс
Тωይезէ θճуκашοслΗасрሆպω ላուጂаկи փоψеγогл
Υчሾ агидиО еቷуሓ уդи
Poznanie dziejów Kościoła pozwala skuteczniej walczyć o lepszą, bardziej katolicką, przyszłość. Obecny papież przypomina więc nauczanie Ojców Kościoła, świętych, teologów i papieży, docenia tradycyjną liturgię, szuka sojuszników, nawiązuje kontakty z tymi środowiskami, dla których przeszłość jest żywą drogą do Boga

STARY TESTAMENT Księga Hioba Druga rozmowa szatana z Bogiem 21 Pewnego dnia, gdy synowie Boży1 udawali się, by stawić się przed Panem, poszedł i szatan z nimi, by stanąć przed Panem. 2 I rzekł Pan do szatana: «Skąd przychodzisz?» Szatan odpowiedział Panu: «Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej». 3 Rzekł Pan szatanowi: «Zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by był tak prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający zła jak on. Jeszcze trwa w swej prawości, choć mnie nakłoniłeś do zrujnowania go, na próżno». 4 Na to szatan odpowiedział Panu: «Skóra za skórę. Wszystko, co człowiek posiada, odda za swoje życie. 5 Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego kości i ciała. Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył». 6 I rzekł Pan do szatana: «Oto jest w twej mocy. Życie mu tylko zachowaj!» Hiob dotknięty chorobą trądu 7 Odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego i obsypał Hioba trądem złośliwym, od palca stopy aż do wierzchu głowy. 8 [Hiob] wziął więc skorupę, by się nią drapać siedząc na gnoju2. 9 Rzekła mu żona: «Jeszcze trwasz mocno w swej prawości? Złorzecz Bogu i umieraj!» 10 Hiob jej odpowiedział: «Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?» W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył swymi ustami. Odwiedziny trzech przyjaciół 11 Usłyszeli trzej przyjaciele Hioba o wszystkim, co na niego spadło, i przyszli, każdy z nich z miejscowości swojej: Elifaz z Temanu. Bildad z Szuach i Sofar z Naamy3. Porozumieli się, by przyjść, boleć nad nim i pocieszać go. 12 Skoro jednak spojrzeli z daleka, nie mogli go poznać. Podnieśli swój głos i zapłakali. Każdy z nich rozdarł swe szaty i rzucał proch w górę na głowę. 13 Siedzieli z nim na ziemi siedem dni i siedem nocy, nikt nie wyrzekł słowa, bo widzieli ogrom jego bólu.

Znamienne jest to, że tajemną wiedzę o istocie bytu Bóg przekazał Jakubowi, człowiekowi karmionemu w dzieciństwie miodem miłości i afirmacji życia. Pierwotne zaufanie i fundamentalne TAK wobec życia pomagają zatem w osiąganiu pełnego poznania i osiągania pomyślności życiowej nawet w sytuacji skrajnego niebezpieczeństwa

Bill Dodds Przewodnik po niebie, piekle i czyśćcu Wydawnictwo WAM 2002. Tytuł oryginału Your One-Stop Guide to Heaven, Hell and Purgatory Rozdział 5 Niebo: niekończące się przyjęcie powitalne W pewnym okresie życia moja żona i ja — tak jak wielu młodych rodziców, których dom był pełen małych dzieci — wyobrażaliśmy sobie niebo jako pół godziny spokoju bez hałasu. Tak, bardzo kochałem Toma, Carrie i Andy'ego, ale marzyłem o trzydziestu minutach spokoju. Albo o odrobinie dodatkowego snu. O sobotnim poranku, kiedy razem z Moniką mogliśmy pospać trochę dłużej bez budzenia dzieci i wypędzania ich z łóżek o świcie. Albo o kilku dodatkowych banknotach w portfelu. O wyprawie do sklepu spożywczego bez ciągłego liczenia każdego wydanego grosza. W innym okresie życia — tak jak inni doświadczeni rodzice prawie dorosłych dzieci, które opuściły już dom — wyobrażałem sobie niebo jako jeszcze jedną serię szamotaniny z małymi dzieciakami. Albo podniecenie wywołane sobotnią wycieczką rodzinną, która zaczyna się wcześnie i kończy późno. Albo wymyślenie kilku drobnych powodów, aby wydać trochę więcej pieniędzy na wypożyczenie kaset wideo z najnowszymi filmami rysunkowymi. Tak oto wygląda sprawa nieba. Tutaj na ziemi w najlepszym razie coś może być wspaniałe, ale też możemy to coś utracić. To, co mamy dzisiaj, jest cudowne, ale to, co mieliśmy kiedyś, było wspaniałe. Czy nie możemy mieć obu rzeczy naraz? Trzeba wyraźnie powiedzieć, że życie na ziemi to nie jest życie w niebie. Poza tym musimy raz na zawsze zapomnieć o tym, że w niebie będziemy pośród obłoków, że będziemy mieć skrzydła i aureolę, że będziemy grać na harfie. Musimy zdać sobie sprawę, że niebo nie jest czymś w rodzaju niekończącego się nabożeństwa w kościele bez ławek. Niebo nie jest obszarem otoczonym bezkresnym oceanem. Bóg zaplanował dla nas coś znacznie lepszego. W jakie niebo wierzyli Żydzi i pierwsi chrześcijanie Jeśli więc niebo nie jest tym wszystkim, o czym pisaliśmy wyżej — i chwała Bogu, że nie jest — to czym jest? Czy możemy się dowiedzieć, jak tam jest na pewno? Czy ktoś powrócił z nieba na ziemię, aby nam przekazać informacje? Tak naprawdę uczyniła to jedna osoba — Jezus. Jednakże zanim jeszcze Jezus „zstąpił z nieba” (jak wyznajemy w Credo), my, ludzie, wiedzieliśmy o Nim już trochę. Skąd? Oczywiście od Boga, z Boskiego Objawienia. Dlatego właśnie poznawanie nieba należy rozpocząć od sprawdzenia, w jaki sposób zostało ono przedstawione w Starym Testamencie. Księgi Starego Testamentu przedstawiają niebo zarówno jako naturalne miejsce, jak i ideę teologiczną. W aspekcie teologicznym — twierdzili Hebrajczycy — wszechświat został podzielony na trzy części: niebo, ziemię i otchłań wypełnioną wodą, która znajduje się pod ziemią (Szeol). Według ich przekonań „niebiosa i ziemia” stanowiły świat widzialny. Niebiosa tworzyły półkoliste sklepienie nad ziemią, jakby wielką czaszę, namiot czy też budowlę opartą na kolumnach. Znajdowały się tam także okna, przez które padał deszcz, oraz magazyny ze śniegiem, gradem i wodą. Jahwe wydostawał je w miarę potrzeb. Bóg mieszkał w niebie, ale przebywał też w ziemskich sanktuariach, takich jak na przykład arka przymierza czy Świątynia w Jerozolimie. Prorok Eliasz został zabrany do nieba (2 Krl 2,11). Gdy nadejdzie koniec świata, niebiosa zapadną się i powstanie nowe niebo i ziemia (zob. Iz 34,4; 65,17). Według literatury żydowskiej istniała pewna liczba niebios czy etapów, łącznie z „rajem” — ogrodem, w którym zaczęły się dzieje ludzkości. W Nowym Testamencie królestwo Boga jest czasem nazywane królestwem niebieskim ze względu na żydowską tradycję niewypowiadania imienia Boskiego. W Nowym Testamencie czytamy także, że Jezus został zabrany do nieba (Jego Wniebowstąpienie), a gdy nastąpi koniec świata, powróci na ziemię (zob. Mt 24,30). Bibliści podkreślają, że w Starym Testamencie niebo jest niewidzialne i niedostępne dla nikogo, z wyjątkiem Eliasza. Niebo przedstawione w Nowym Testamencie jest miejscem zamieszkania i bytowania oraz nagrodą dla tych, którzy podążają za Chrystusem. Bóg ma dla nas dom w niebie (zob. 2 Kor 5,1-5). Nasze dziedzictwo (zob. 1 P 1,4), nagroda (zob. Mt 5,12) i skarb (zob. Mt 6,20) są właśnie tam, w niebie. Jezus jest pierwszym, który ma niebiańskie ciało, ciało zmartwychwstałe, ale wszyscy, którzy znajdą się w niebie, także otrzymają kiedyś niebiańskie ciała. Ciała, które będą silne, pełne chwały, nie ulegające zepsuciu i duchowe (zob. 1 Kor 15,42-49; tą kwestią zajmiemy się dokładniej w rozdziale ósmym). Czym jest, a czym nie jest niebo Czym więc jest niebo, czym jest naprawdę? I, co równie ważne, dlaczego mam do niego dążyć? „Niebo jest celem ostatecznym i spełnieniem najgłębszych dążeń człowieka, stanem najwyższego, ostatecznego szczęścia” — czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego (1024). Jakakolwiek zapowiedź czy „przedsmak” nieba na ziemi są niepełne. Bycie rodzicem malutkich dzieci to cudowne uczucie, ale... Wychowywanie ich przynosi ogromną satysfakcję osobistą, ale... Cokolwiek mamy, cokolwiek robimy na ziemi jest niewystarczające. Nie chodzi tu o gromadzenie dóbr, umacnianie władzy czy zdobywanie światowej sławy — każde narzędzie może się okazać dobre lub złe w zależności od tego, jak go użyjemy. Chodzi tu o dobro, które bierze się ze słuchania woli Bożej i podążania za nią. Możemy próbować zgłębiać sprawy królestwa Bożego, gdy jesteśmy na ziemi (tego królestwa, które jest pośród nas; zob. Łk 17,20-21), ale nie możemy w pełni do niego wejść. Nie w tym życiu. Jednocześnie wejście do nieba w pełni jest tym, czego naprawdę pragniemy. Nawet jeśli o tym nie wiemy. Ta pustka, którą odczuwamy — czasami ogromna, czasami niewielka — to nasze pragnienie, by być z Bogiem w całej pełni. A nie możemy być z Nim w taki sposób tu i teraz. Nawet jeśli doświadczamy chwil szczęścia tak wielkiego, że niemal pełnego, wiemy, że wkrótce się ono skończy. To nie pesymizm, to po prostu realizm. Tylko w operach mydlanych bohaterowie mówią z wielkim przekonaniem: „Teraz będziemy już zawsze szczęśliwi”, a po kilku dniach spada na nich ogromne nieszczęście. Kościół używa jeszcze jednego pojęcia określającego niebo; jest nim „wizja uszczęśliwiająca”. „Uszczęśliwiająca”, czyli niezwykle radosna, oznaczająca oglądanie Boga twarzą w twarz. Lub raczej coś w tym rodzaju. Problem polega na tym, że niebo znajduje się poza naszą wyobraźnią, tak więc brak nam słów na jego opisanie (jak na przykład zwrot „twarzą w twarz z Bogiem”; chodzi tu przecież o coś więcej). Wynika z tego, że nasze tradycyjne opisy nieba nie muszą być wcale ani dobre, ani właściwe i mogą nas z powrotem doprowadzić do obłoków, skrzydeł i aureoli. Nieba nie ma na mapie Papież Jan Paweł II zwraca uwagę, że o niebie należałoby raczej myśleć jak o pewnym stanie bytu, a nie o zwykłym miejscu. Niebo „nie jest abstrakcją, czy też fizycznym miejscem pośród obłoków, lecz żywą i osobistą więzią z Trójcą Świętą”1. Tak więc „być w niebie” to nie to samo co „być w Warszawie” lub „być w Tokio”. Być w niebie to być w stanie miłości. Niestety, nasz umysł jest zbyt ubogi, by to wyrazić, dlatego uciekamy się do języka symbolicznego. Niebo — ponieważ jest tak cudowne — jest tam, w górze. Jest ponad nami (nie bez powodu mówi się o zakochanych, że „bujają w obłokach”). Odkąd zmartwychwstałe ciało Jezusa zaczęto przedstawiać jako skąpane w pełnej chwały jasności i wspaniałości, artyści dodali mu aureolę. Gdy na obrazach zaczęli się pojawiać święci, także oni otrzymali aureole. No, może trochę mniejsze. A co z nami? czy będziemy mieli skrzydła i aureole? Aniołowie — Boscy posłańcy — mają na obrazach i jedno, i drugie. Według niektórych, jeśli będziemy przebywać z aniołami (lub — jak niesłusznie przyjmują — jeśli sami zostaniemy aniołami po śmierci), to „otrzymamy” wszystkie anielskie atrybuty. Podobnie jest z harfami. Są to instrumenty używane w świątyniach. Tu znowu tradycja głosi, że aniołowie posługują się harfami. A więc my także kiedyś je dostaniemy, nieprawdaż? I oczywiście długie, białe szaty. Wszystko to może i ma sens, z wyjątkiem oczywistego faktu, że aniołowie to aniołowie, a ludzie to ludzie (zob. poniżej tekst Co wiemy o... aniołach?). opr. mg/mg

Kiedy Bóg prowadził Abrahama do krainy Kanaan (współczesny Izrael), obiecał: „Cały ten kraj, który widzisz, daję tobie i twemu potomstwu na zawsze. Twoje zaś potom­stwo uczynię liczne jak ziarnka pyłu ziemi” (Księga Rodzaju 13,15-16). Bóg powtórzył te obietnice synowi Abrahama, Izaakowi i jego wnukowi, Jakubowi (Księga

Sąd Okręgowy w Krakowie skazał na półtora roku więzienia Sabinę J., która brała od znajomych pieniądze i ich nie zwracała. Kobieta opowiadała, że jej kłopoty finansowe związane były z dokonanym na nią napadem rabunkowym, włamaniem oraz powodzią, która zalała jej dom z materiałem, które miała dla swojej firmy szyjącej firanki. Wyrok nie jest - Zakaz przerywania ciąży ze względu na wady płodu. Fala protestówProkuratura oskarżyła mieszkankę Wieliczki 55-letnią Sabinę J. o to, że w 2011 r. oszukała na kwotę 33 tys. zł i tysiąca dolarów małżonków Alicję i Wiesława K., od Marzeny i Janusza F. wzięła 20 tys. zł, kolejne 20 tys. od Janiny S. i 8 tys. zł od Marii K. Oskarżona dokonała także bardziej wyrafinowanego przestępstwa na szkodę Urszuli D., która udzieliła jej pełnomocnictwa do dysponowania swoją nieruchomością w Przebieczanach pod Krakowem. Przekonała pokrzywdzoną, że jej nieruchomość będzie jedynie zabezpieczeniem jednej z pożyczek. Faktycznie przed notariuszem Sabina J. dokonała sprzedaży gruntu Urszuli D. i zagarnęła prawie całą sumę z tej transakcji, około 180 tys. zł. Oskarżona nie przyznała się do winy, okazało się, że za podobne czyny miała już wyrok sądu w ponad 20 lat prowadziła swoją firmę, po rozwodzie nie miała gdzie mieszkać i w 2006 r. wzięła kredyt 600 tys. pod budowę domu. Dwa lata później w nim zamieszkała. Jej firma zajmująca się szyciem firanek dobrze prosperowała, więc kobieta wzięła kolejny kredyt na 600 tys. zł pod wykup lokalu, który wynajmowała pod swoją działalność. W części tego lokalu na Kurdwanowie urządziła kawiarnię. Na wyposażenie pożyczyła od znajomej 100 tys. zł i to był początek jej roku później została napadnięta koło domu przez uzbrojonych napastników i obrabowana z gotówki, straciła wtedy około 30 tys. euro. Gdy pożyczyła 10 tys. euro od znajomej to kupiła za tę kwotę towar z Turcji, to kolejnego dnia materiał, czyli firanki i obrusy został jej skradziony. Sprawę włamania umorzono i sprawców nie wykryto. O napadzie rabunkowym z bronią nie informowała policji. Do tych nieszczęść doszły kolejne ze zdrowiem. Raz kobieta złamała nogę, innym razem wybuchł jej w twarz kominek w domu i miała poparzoną rękę i twarz. W 2012 r., gdy przyszły powodzie to woda wdarła się do przyziemia jej domu, gdzie miała materiały do szycia i towar uległ zniszczeniu za 40-50 tys. Dom miała ubezpieczony, ale nie firma, znowu więc poniosła straty i dlatego pożyczała pieniądze od znajomych. Niektórym osobom spłaciła część pożyczki, innym w towarze, jednej oddała spore sumy, bo pożyczająca straszyła ją zięciem bandytą i że przestępcom sprzeda jej dług. W pewnym momencie oskarżona ogłosiła upadłość konsumencką i teraz po zlicytowaniu części jej majątku pieniędzmi dysponuje syndyk masy upadłościowej. - Można przyjąć, że oskarżona nie zamierzała oddawać tych pożyczek i dopuściła się oszustw na szkodę kilku osób wymienionych w akcie oskarżenia - mówiła w uzasadnieniu wyroku sędzia Anna Bosak Ziomek. Stąd kara więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz grzywna 4 tys. zł. Sędzia z uwagi na postępowanie upadłościowe nie orzekła w wyroku naprawienia szkody dla konkretnych pokrzywdzonych. Oni o swoje pieniądze muszą się zgłosić do syndyka, który teraz dysponuje majątkiem Sabiny antysmogowe - warto je mieć w swoim domu! Jak wyglądały mieszkania w PRL? Zobacz archiwalne zdjęciaKoronawirus w Polsce [DANE, MAPY, WYKRESY]Kinga Duda niczym Ivanka Trump. MEMY o córce prezydentaSpowiedź "Miśka". 10 szokujących fragmentów zeznań byłego lidera gangu kiboli WisłyLuksus po krakosku. TOP 15 najdroższych mieszkańPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Znaczenie snu piekło. Kiedy we śnie widzisz piekło , zbliżają się zmiany w twym życiu. Gdy we śnie jesteś w piekle, zapowiada to, że będziesz dręczony przez nieprzyjaciół. Jeśli we śnie boisz się piekła , przed tobą ważne wystąpienie publiczne, które nie będzie łatwe, ale wszystko pójdzie dobrze. Jeżeli we śnie
Jest drabina do nieba cz. 2 - Pieśni żałobne i pogrzebowe. Prezentowane na płycie pieśni i modlitwy, obok wielkich walorów historycznych i artystycznych, są w sumie przesłaniem wiary, istotą tego, co chcieliby nam przekazać pobożni przodkowie (na ziemiach polskich). W kontekście XXI w., gdy odebrano osobie zmarłej prawa pobytu w
Podczas snu „ujrzał drabinę opartą na ziemi, sięgającą swym wierzchołkiem nieba, oraz aniołów Bożych, którzy wchodzili w górę i schodzili na dół. A oto Pan stał na jej szczycie” (Rdz 28,12-13). Wizja ta jest potocznie określana mianem drabiny Jakubowej lub snu Jakuba. Sam Chrystus nawiązał do tej figury słowami
6. W jaki sposób we śnie o drabinie używanej przez aniołów Bóg potwierdził wybór Jakuba? 6 Podczas ucieczki Jakub przybył w Ziemi Obiecanej do miejsca nazwanego Betel. „We śnie ujrzał drabinę opartą na ziemi, sięgającą swym wierzchołkiem nieba, oraz aniołów Bożych, którzy wchodzili w górę i schodzili na dół. Sennik wchodzenie po drabinie interpretuje pozytywnie, analogicznie więc schodzenie po niej jest traktowane jako zapowiedź złej passy, oddalania się od obranego celu i życiowego regresu. Może oznaczać wielkie nieszczęście – chorobę, bankructwo, utratę pracy lub niepowodzenie w miłości. Czasem jest symbolem tego, że śniący jest Znaczenie snu o drabinie do nieba - po intensywnej pracy osiągniesz zaszczyty. Przechodzenie pod drabiną to symbol czekającego nas pecha. Spojrzenie na dół będąc na drabinie symbolizuje, że pewne sprawy obrócą się przeciwko Tobie. Leżącą drabina zwiastuje, że przed Tobą znajduje się szansa, którą musisz wykorzystać.
Jeśli śnisz o wspinaniu się po drabinie w górę, może to oznaczać, że idziesz do przodu w pozytywny sposób. Jeśli śnisz, że schodzisz po schodach, może to oznaczać poczucie niepowodzenia lub regresu w Twoim życiu. Ważne jest, aby zwrócić uwagę na ten szczegół, ponieważ może on dostarczyć dodatkowych wskazówek na temat
Intelektualne poznanie Boga to zbyt mało. Nie jest ono bez znaczenia, ale nie jest tym, do czego jesteśmy wezwani. On zaprasza nas do wejścia w bardzo osobistą relację poznania, w której rozpali się nasza miłość, a my będziemy się upodabniać do tego, który zawsze jest z nami. Ojcze, Ty objawiłeś nam siebie w Jezusie.
Interpretacja biblijnego obrazu rdz 28 10-15. Mówi to o wędrówce Jakuba syna Izaka który szedł do Charnu. Gdy zbliżał się zmrok Jakub postanowił że się zatrzyma i prześpi wziął pod siebie leżący nie daleko kamień i zasnął, przyśnił mu się sen w którym widział drabinę która była z ziemi aż do nieba po której chodzili
Bóg przekazał Jakubowi w śnie o drabinie ,że aniołowie są pośrednikami między Bogiem a ludzmi. Widział drabinę sięgającą aż do nieba, widział też…
.