Wątek: dwulatek, który jeszcze nie mówi 76 odp. Strona 1 z 4 Odsłon wątku: 13228 Zarejestrowany: 23-04-2013 20:58. Posty: 12534 IP: Poziom: Maluch 6 listopada 2014 22:02 | ID: 1160866 DZIEWCZYNY!!!!!!!!! Pocieszczie mnie:(Byłam dzisiaj na bilansie dwulatka, ogólnie rozojowo fizycznie jest wszystko idealnie, gorzej jest z brakiem mówienia u niego. Jak widzę dzieci inne, które w tym wieku juz potrafią powiedzieć jakieś słowa a mój synek nie to bardzo sie martwię. Dzisiaj doktorka powiedziała, że w tym wieku powinien wypowiadać jakies słowa i powinien sygnalizować potrzeby fizjologiczne. Wydawało mi sie, że uważała, że nie rozmawiam z dzieckiem, nie mówie do niego oraz, że nie przykładam się do tego, aby dziecko nie używało pampersa. Prawda jest taka, że codziennie mówimy do dziecka, w domu, na spacerze. Mówimy głośno, wyrażnie i powoli pojedyńcze głoski, pokazujemy na rzeczy i mówimy co to jest itp. Synek wszystko rozumie, bo kiedy powiem idziemy na pole, ubieraj czapkę, gdzie sa buciki, przynieś mamie pilot, idziemy na górę to wszystko rozumie, gorzej jest z jego mówieniem. Mówi mama, papa, kongo, kiki, daj. A tak mówi swoim językiem po swojemu. Nie wiem czy to moja wina, czy co. Nie dośc, że na nocnik nie chce usiąść to problem z mówieniem. Czasem myślę, że jestem nieudolna matką. bardzo się staram, dbam o dziecko, czytam jemu książki ale co z tego. Co robic?? 1 Maniuśka Poziom: Starszak Zarejestrowany: 12-10-2010 15:30. Posty: 4401 6 listopada 2014 22:07 | ID: 1160870 gocha2323 (2014-11-06 22:02:37) DZIEWCZYNY!!!!!!!!! Pocieszczie mnie:(Byłam dzisiaj na bilansie dwulatka, ogólnie rozojowo fizycznie jest wszystko idealnie, gorzej jest z brakiem mówienia u niego. Jak widzę dzieci inne, które w tym wieku juz potrafią powiedzieć jakieś słowa a mój synek nie to bardzo sie martwię. Dzisiaj doktorka powiedziała, że w tym wieku powinien wypowiadać jakies słowa i powinien sygnalizować potrzeby fizjologiczne. Wydawało mi sie, że uważała, że nie rozmawiam z dzieckiem, nie mówie do niego oraz, że nie przykładam się do tego, aby dziecko nie używało pampersa. Prawda jest taka, że codziennie mówimy do dziecka, w domu, na spacerze. Mówimy głośno, wyrażnie i powoli pojedyńcze głoski, pokazujemy na rzeczy i mówimy co to jest itp. Synek wszystko rozumie, bo kiedy powiem idziemy na pole, ubieraj czapkę, gdzie sa buciki, przynieś mamie pilot, idziemy na górę to wszystko rozumie, gorzej jest z jego mówieniem. Mówi mama, papa, kongo, kiki, daj. A tak mówi swoim językiem po swojemu. Nie wiem czy to moja wina, czy co. Nie dośc, że na nocnik nie chce usiąść to problem z mówieniem. Czasem myślę, że jestem nieudolna matką. bardzo się staram, dbam o dziecko, czytam jemu książki ale co z tego. Co robic?? PRZECZEKAĆ!! Koleżanki synek miał 4 lata jak zaczął mówić, córka w lipcu skończyła dwa i też nie mówi. Cierpliwości, a uwagi lekarki olać. Każde dziecko ma inne tempo rozwoju, nie można się porównywać. Moja mała była bardzo dobra i jest ruchowo, jakiś małpi gaj itd to obskakiwała raz dwa, koleżanka córki była z naami to musieliśmy ją za rękę prowadzać , pokazywać jak schodzić itd, ale za to jest dobra w obsłudze komputera i laptopa. Nasza takich rzeczy nie tyka i prędko tego robić nie będzie. Każde dziecko jest w czymś dobre, może Twój umie super klocki układać a inny nie? Daj sobie na luz, nie stresuj siebie i synka bo to przedłuży cały proces:) 2 Stokrotka Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 28-04-2009 15:58. Posty: 66128 6 listopada 2014 22:17 | ID: 1160877 Sławna aktorka Hanna Bielicka której juz z nami nie ma sama o sobie opowiadała że do ,,czterech lat to nic nie mówiła ale jak się potem rozgadała do gada do dzieś"- tak o sobie opowiadała. A mamusia napewno jesteś super! Widać jak bardzo martwisz się o swoje dziecko! 3 Joaśka35 Poziom: Starszak Zarejestrowany: 11-06-2010 18:03. Posty: 8329 6 listopada 2014 22:23 | ID: 1160880 Gocha nie obwiniaj się,każde dziecko rozwija się w swoim tempie,i choćbyś stawała na rzęsach to i tak nie przyspieszych tych czynności,a tak na pokrzepienie dodam ,że szwagierki syn (dzis juz 19-latek) do 3,5 lat nic prawie nie mówił,nocnika też długo nie chciał na oczy widzieć,więc głowa do góry i cierpliwości ,wszystko w swoim czasie . 4 gocha2323 Poziom: Maluch Zarejestrowany: 23-04-2013 20:58. Posty: 12534 6 listopada 2014 22:51 | ID: 1160904 Do dzisiaj nie przejmowałm się tym, ale ostatnio kilka osób no i dzisiaj doktorka insynuowało,że nie mówi jeszcze, Nawet ktoś zasugerował, żebym pojechała do logopedy z nim. A ja na to, że jak nie bardzo umie mówić to co logopeda zdziała. Nie moge powiedzieć, że jest jakiś opóxniony, bo uważam że jest bardzo mądry: kiedy wyleje cos na podłogę to idzie po mop i ściera, pampersy swoje wyrzuca sam do kosza, śmieci rzuca do kosza, co weźmie z kuchni to odkłada to na miejsce, sztućce i talerze daje do zlewu. naprawdę mogę znaleźć w dziecku duzo pozytywów i tak to zawsze robiłam po to, aby nie nakaręcac się. 5 gocha2323 Poziom: Maluch Zarejestrowany: 23-04-2013 20:58. Posty: 12534 6 listopada 2014 22:52 | ID: 1160905 w sumie troche pocieszyłyscie mnie, będe lepiej spała 6 pszczolka87 Poziom: Maluch Zarejestrowany: 29-02-2012 21:52. Posty: 736 6 listopada 2014 22:54 | ID: 1160907 Synek mojej koleżanki ma 3 i pół roku i nie idzie go zrozumieć. Dosłownie! Ostatnio tłumaczył mi " ej bum bum tika bum" ja nie wiedziałam o co chodzi a chodziło o to że tata pojechał samochodem po tiktaki. Czyli ej to tata (bo na tate mówi ej) bum bum czyli pojechał, tika czyli tiktaki, a bum to samochód. Z pieluch też późno skończył kożestać bo jak miał 3 lata. Jego mama patrzy jak moja Patka się rozwija i też się martwi o swojego małego, ale lekarka jej tłumaczyła że każde dziecko w swoim tępie się rozwija i że ma jeszcze czas na mówienie. 7 gocha2323 Poziom: Maluch Zarejestrowany: 23-04-2013 20:58. Posty: 12534 6 listopada 2014 23:00 | ID: 1160908 pszczółko, ale mnie rozśmiesyzłaś tym zdaniem synka koleżanki " ej bum bum tika bum". Czuję się trochę spokojniejsza, a cały dzień myslalam, nie mogłam zapomniec o tym 8 ewewita1383 Zarejestrowany: 13-10-2011 16:48. Posty: 7303 6 listopada 2014 23:16 | ID: 1160913 nie masz czym się martwić moja siostrzenica do 3 roku życia wszystko rozumiała i wykonywała w cichości polecenia ,po trzecim roku życia przyszła pora na rozmowy i dziś może zagadać cały świat uważam ,że przychodzi pora na mowę i najważniejsze ,aby do 4 roku życia mama i najbliższe otoczenie wiedziało o co chodzi dziecku jeśli wydobywa z siebie jakieś głoski ,wyrazy to jest ok. . moja ada szybko zaczęła mówić ,dziś kłóci się ze mną itp. jeśli chodzi o potrzeby fizjologiczne dziecko też musi do tego dojżeć nic na siłę. córka moja jak miała 1,5 roku sygnalizowała to ,że chce jej się załatwić,i tak jest do dziś tylko w dzień ,a na noc ubieram jej pampersa bo nie zawsze mnie obudzi ,nie zawsze czuje ,że jej się chce i czasem miałyśmy niespodzianki w nocy choć pampers jest przeważnie suchy jednak to jest dziecko i musi do tego dorosnąć . czasem mi się zesiusia nawet w galotki bo zabawi się tak ,że nie zdąży na nocnik. musimy to przetrwać i uzbroić się w cierpliwość nie widzę powodu do zmartwienia :) 9 ila Zarejestrowany: 24-09-2013 11:39. Posty: 1978 7 listopada 2014 07:13 | ID: 1160935 Gosia, mój synek też jeszcze nie mówi i wiem co przeżywasz. Mój synek żyje w świecie dorosłych gdzie każdy z nim rozmawia, bez żadnych zdrobnień, no ale on i tak mówi po swojemu. Najgorsze dla nas matek jest właśnie nagonka ze strony otoczenia i obserwowanie innych dzieci i porównywanie do swojego. Nie bede ukrywać że też się już zaczynałam martwić że Mikołaj nie mówi ale w oststnim tygodniu zaczął robić postępy, malutkie, ale ja je widzę, więc myśle że musze cierpliwie czekać. Przyjdzie odpowieni czas i pora i nasi chłopcy napewno zaczną mówić :) 7 listopada 2014 08:18 | ID: 1160941 Dsiewczyny to nie wasza wina, zapewne dużo rozmawiacie z dziećmi, po prostu każde dziecko rozwija się w innym tępie. Chłopcy zresztą zaczynają mówić później. Córka koleżanki zaczęła mówić jak miała 3,5 roku. Też się bardzo martwili, a teraz jej przegadać nie potrafią, w dodaku jest bardzo inteligentna, więc głowa do góry. 11 olkensowka Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 04-04-2014 20:48. Posty: 394 7 listopada 2014 08:58 | ID: 1160968 Moja Gaja w wieku dwóch lat mówiła po swojemu. Chyba tylko ja i Michał ją rozumieliśmy. Dopiero jak zbliżała się do trzech zaczęła wypowiadać zrozumiałe dla wszystkich słowa i jak poszłą do przedszkola to tak się rozgadała, że czasami mam dosyć :D A co do nocnika to jakoś 2,5 lat miała jak się załatwiać zaczęła, ale dopiero wtedy jak my odpuściliśmy. 12 oliwka Poziom: Dzierlatka Zarejestrowany: 19-04-2008 00:57. Posty: 161880 7 listopada 2014 08:58 | ID: 1160969 Miętówka (2014-11-07 08:18:12)Dsiewczyny to nie wasza wina, zapewne dużo rozmawiacie z dziećmi, po prostu każde dziecko rozwija się w innym tępie. Chłopcy zresztą zaczynają mówić później. Córka koleżanki zaczęła mówić jak miała 3,5 roku. Też się bardzo martwili, a teraz jej przegadać nie potrafią, w dodaku jest bardzo inteligentna, więc głowa do góry. Zgadzam się z tym... każde dziecko jest inne, przyjdzie czas to zacznie mówić... U nas podobna sytuacja jest z Ziemusiem, teraz dopiero zaczyna więcej mówić a ma już 2 latka i 7 m-cy... Głowa do góry, jeszcze się nagada... 13 Sylwiaws Poziom: Maluch Zarejestrowany: 15-12-2009 23:07. Posty: 4215 7 listopada 2014 09:08 | ID: 1160978 Sa dzieci co szybko mówią a sa co mówią później. Może w Twoim dziecku rozwija sie inna cecha. Np. uczy sie być wśród rówieśników. Mój mówił wcześnie ale za to był aspołeczny. Po czasie sie to wyrównało. I u was też tak będzie:) Gdyby dziecko miało jakiś uraz głowy albo nie wiem....przeżyło jakąś traumę i przestało przez to wydawać dźwięki, to bym się martwiła ale jak nic takiego go nie spotkało, to tylko czekać...aż będziesz odgrzebywać ten watek i powiesz Nam: dziewczyny nie daje rady...ciągle pytania i gadanie ....:) 7 listopada 2014 11:05 | ID: 1161036 W naszym przedszkolu są 3-latki, które jeszcze nie mówią, spokojnie :) 15 gocha2323 Poziom: Maluch Zarejestrowany: 23-04-2013 20:58. Posty: 12534 7 listopada 2014 12:10 | ID: 1161056 ojeju normalnie kamień z serca mi spadł. mega pocieszenie spłynęlo od Was. Dzięki wielkie. Już nie będe tak przejmowała się głupimi docinkami z otoczenia. Ja osobiscie uważam, że mój synek jest bardzo mądry. Mogłam wcześniej napisac na forum to bym oszczedziła sobie zbędnego stresu. Mój mąż porównuje synka do swojej siostrzenicy, która mówiła już wieku 1,5roku, sikała do nocnika jak miała 2lata, ze jest spokojniejsza, że od 2 roku pije normalne mleko z kartonu i ciagle wytyka mi to, że Maksio tak nie potrafi. 16 ila Zarejestrowany: 24-09-2013 11:39. Posty: 1978 7 listopada 2014 12:14 | ID: 1161058 gocha2323 (2014-11-07 12:10:38)ojeju normalnie kamień z serca mi spadł. mega pocieszenie spłynęlo od Was. Dzięki wielkie. Już nie będe tak przejmowała się głupimi docinkami z otoczenia. Ja osobiscie uważam, że mój synek jest bardzo mądry. Mogłam wcześniej napisac na forum to bym oszczedziła sobie zbędnego stresu. Mój mąż porównuje synka do swojej siostrzenicy, która mówiła już wieku 1,5roku, sikała do nocnika jak miała 2lata, ze jest spokojniejsza, że od 2 roku pije normalne mleko z kartonu i ciagle wytyka mi to, że Maksio tak nie potrafi. Wybacz Gosiu ale, niech sam go uczy jak taki madry! 17 gocha2323 Poziom: Maluch Zarejestrowany: 23-04-2013 20:58. Posty: 12534 7 listopada 2014 12:33 | ID: 1161070 ila (2014-11-07 12:14:04) gocha2323 (2014-11-07 12:10:38)ojeju normalnie kamień z serca mi spadł. mega pocieszenie spłynęlo od Was. Dzięki wielkie. Już nie będe tak przejmowała się głupimi docinkami z otoczenia. Ja osobiscie uważam, że mój synek jest bardzo mądry. Mogłam wcześniej napisac na forum to bym oszczedziła sobie zbędnego stresu. Mój mąż porównuje synka do swojej siostrzenicy, która mówiła już wieku 1,5roku, sikała do nocnika jak miała 2lata, ze jest spokojniejsza, że od 2 roku pije normalne mleko z kartonu i ciagle wytyka mi to, że Maksio tak nie potrafi. Wybacz Gosiu ale, niech sam go uczy jak taki madry! on jest weekendowym tatą i tylko mówi mi to, tamto. Ale nigdy nie uda się jemu spać dziecka , nakarmić go, jak płacze to już każe mi go zabrać. Przez weekend jakoś nie wychodzi z inicjatywa zeby posadzic go na nocniku. A na tygodniu pyta, czy Maksiu załatwia sie do nocnika. Mówiłam jemu, że nie obchodzi mnie, że jego siostrzenica w tym wieku robiłą wszystko. Weekend zawsze u mnie jest do bani, bo dziecko nie chce zaspac, bo oczywiście mąz godzina 21 chodzi z nim od pokoju do pokoju, rozsmiesza go, zabawia i dziecko nie chce spac. Na tygodniu kiedy jestem sama godzina dziecko śpi. Powiem Wam, że mówienie do męza, że dziecko ma spać to jest jak grochem o sciane. kiedy ja wprowadzam codzienny rytuał dla dziecka to on na weekendzie mi go zakłóca i potem marudzi, że musi do roboty spac a dziecko nie chce spac. prośby, groźby nic nie dają bo mąż to gorzej jak dziecko. 7 listopada 2014 12:36 | ID: 1161073 gocha2323 (2014-11-07 12:33:21) ila (2014-11-07 12:14:04) gocha2323 (2014-11-07 12:10:38)ojeju normalnie kamień z serca mi spadł. mega pocieszenie spłynęlo od Was. Dzięki wielkie. Już nie będe tak przejmowała się głupimi docinkami z otoczenia. Ja osobiscie uważam, że mój synek jest bardzo mądry. Mogłam wcześniej napisac na forum to bym oszczedziła sobie zbędnego stresu. Mój mąż porównuje synka do swojej siostrzenicy, która mówiła już wieku 1,5roku, sikała do nocnika jak miała 2lata, ze jest spokojniejsza, że od 2 roku pije normalne mleko z kartonu i ciagle wytyka mi to, że Maksio tak nie potrafi. Wybacz Gosiu ale, niech sam go uczy jak taki madry! on jest weekendowym tatą i tylko mówi mi to, tamto. Ale nigdy nie uda się jemu spać dziecka , nakarmić go, jak płacze to już każe mi go zabrać. Przez weekend jakoś nie wychodzi z inicjatywa zeby posadzic go na nocniku. A na tygodniu pyta, czy Maksiu załatwia sie do nocnika. Mówiłam jemu, że nie obchodzi mnie, że jego siostrzenica w tym wieku robiłą wszystko. Weekend zawsze u mnie jest do bani, bo dziecko nie chce zaspac, bo oczywiście mąz godzina 21 chodzi z nim od pokoju do pokoju, rozsmiesza go, zabawia i dziecko nie chce spac. Na tygodniu kiedy jestem sama godzina dziecko śpi. Powiem Wam, że mówienie do męza, że dziecko ma spać to jest jak grochem o sciane. kiedy ja wprowadzam codzienny rytuał dla dziecka to on na weekendzie mi go zakłóca i potem marudzi, że musi do roboty spac a dziecko nie chce spac. prośby, groźby nic nie dają bo mąż to gorzej jak dziecko. No to rzeczywiście wkurzajace. Wspólny front jest najlepszy i dziecko grzeczniejsze. Tylko jak męża przekonać, może porozmawiaj z nim szczerze i poproś o więcej pomocy. Trzymam kciuki 19 oliwka Poziom: Dzierlatka Zarejestrowany: 19-04-2008 00:57. Posty: 161880 7 listopada 2014 16:16 | ID: 1161125 I Ziemuś nas mile zaskoczył już sporo mówi - chociaż tak jeszcze po swojemu ale powtarza wszystko o co się go poprosi lub powtarza co ktoś mówi... fajnie to wygląda.... 7 listopada 2014 20:43 | ID: 1161162 Gosia, napiszę Ci coś, co postawi Cię na nogi. Moja Liwka skończyła w październiku 3 lata. Owszem coś tam mówiła, ale po swojemu. Miała swoje określenia, które osoby z naszego kręgu rozumiały, ale ktoś kto był z nią raz na jakiś czas, zupełnie nie. Od jakiegoś miesiąca, mała, bardzo się rozgadała. Mówi ładnie, pełnymi zdaniami, chociaż zdarza jej się przy zmęczeniu iść na łatwiznę, i używać swoich określeń. Czasem używa takich słów, że zastanawiam się, skąd je zna! Poszłam do logopedy gdy skończyła 2,5 roku, chociaż Panie w przedszkolu, mówiły że jeszcze jest czas, ale dla świętego spokoju wolałam skonsultować się ze specjalistą. Pani stwierdziła, że trzeba ćwiczyć pionizację języka, a jej ćwiczenia z małą, pokazały, że rozwija się prawidłowo, nawet, że jest aż nadto bystra. Po jakimś czasie, przedszkole zatrudniło, swoją Panią logopedę, która oznajmiła, że młodej trzeba zrobić badanie słuchu. bo prawdopodobnie niedosłyszy i stąd problem z mową, ale z drugiej strony wszystkie ćwiczenia wykazały, że umie naśladować dźwięki, więc Pani też nie była do końca pewna swojej diagnozy. Dodam, że Liwia jest bardzo nieśmiała, potrzebuje czasu, żeby zapoznać się z nową osobą, ok. pół godziny wycofania, a potem jest wszystko ok. Nie martw się kobieto, będzie wszystko ok. W razie czego nie zaszkodzi wizyta u logopedy, ale idź do kogoś dobrego, a nie jakiegoś konowała pierwszego lepszego.
- ዑቂօμ չιцաβоሯեዧ
- Хрэπυւуም θшυթиκ δ
„Moje dziecko ma dwa lata i nie mówi” – mówi zatroskany rodzic. „Spokojnie, ma czas. Do mówienia dorośnie” – uspokajają nie tylko członkowie rodziny czy znajomi, ale często również pediatrzy uspokajają. To błąd. Nie jest prawdą, że nie należy podejmować terapii logopedycznej, jeżeli dziecko nie mówi w 2. roku życia.
Niekiedy jestem w wielkim szoku jak Hubi opowiada cos co bylo miesiac czy dwa miesiace temu,ale kiedy tydzien temu opowiedzial mi jak zima jezdzil na sankach myslalam ze to przypadek ze opowiadal czyjas historie lub ktos mu przypomnial, jednak dzis hubert przypomnial sobie np. ze na scianie i pokazal miejsce wisiala kiedys lampka-sladu po tym miejscu nie ma zadnego, a lampka wisiala owszem,ale rok temu, potem zaczelismy go wypytywac o rozne rzeczy np. o miejsce gdzie popsul mi sie samochod jak z nim jechalam (styczen 2005) i hubi bez najmniejscego problemu przypomnial mi kto czym przyjechal, kto zabral go do babci, a czym ja pojechalam do pracy itd….potem spytalam sie go czy pamieta imiona dzieci ktore poznal na slasku: beznajmniejszego problemu wyminil wszystkie imiona-8-ro dzieci, dodajac jeszcze ze graly na komputerze i ciocia krzyczala i ze dali mu traktor i ze on siedzial w traktorze i ze u swinek smierdzialo, a na koniec kazal dac album i pokazal wszystkich na zdjeciach. Czy wasze dzieciaczki tez tak maja? Pytam bo moja siostra ktora ma synka 3 miesiace starszego, czesto nie wierzy w to co Hubi umie i robi, a kiedy dzis uslyszala te historie to stwierdzila ze Hubi zmysla:((
Gdy rodzice zgłaszają się na diagnozę logopedyczną z informacją, że dziecko mówi po swojemu, często mają na myśli to, że maluch posługuje się wieloma onomatopejami, zwanymi także wyrażeniami dźwiękonaśladowczymi. Onomatopeje to na przykład: bam, ko ko, brum brum, am – czyli takie wyrażenia, które imitują dźwięki z
Porady naszych EkspertówWitam, mój syn ma 2 lata i 3 miesiące, martwi mnie jego mowa. Mówi głównie po swojemu. Poza tym: mama, tata, baba, dada; na smoczek mówi didi, inne słowa - eszcze, eknie i różne, które sam tworzy. Jest strasznie uparty, nie chce powtarzać, ciężko mu słuchać bajek, zaraz się denerwuje i zabiera mi bajkę po czym jeździ po niej autkami. Wiem że rozumie, co do niego mówię. Wykonuje polecenia, staram się z nim ćwiczyć język w różnych zabawach, syn rozwija się normalnie tylko ta mowa... byłam z nim u logopedy, gdy miał 2 lata i prawie 2 m-ce. Pani logopeda powiedziała mi, że do 3 lat to norma, chłopcy są leniwi, poleciła, by dużo do niego mówić i być cierpliwym. Wytrzymałam miesiąc i dalej się martwię, co mogę zrobić sama? Może polecicie mi dobrego logopedę na terenie Tarnowskich Gór? Już nie wiem, co mam robić... mama Ania Droga Pani Aniu, pani logopeda nie ma niestety racji, dwuletnie dziecko buduje już zdania gramatyczne i poprawne. Wyniki badań pokazały, że dwulatek posiada w słowniku od 200-400 słów. Synek więc ma opóźnienie rozwoju mowy i warto rozpocząc stymulację rozwojową. W ułożeniu programu stymulacji pomoże terapeuta metody krakowskiej, który określi rozwój funkcji poznawczych, o i pokaże jak pracować. Terapeutów metody krakowskiej znajdzie Pani na stronie O tym jak mamy same pracują z dziećmi może Pani przeczytać na forum rodziców na stronie Najważniejsze zalecenia do pracy terapeutycznej to słuchanie wypowiedzi językowych program: "Słucham i uczę się mówić" najpierw Samogłoski i wykrzyknienia" oraz "Wyrażenia dźwiękonaśladowcze" ( a potem, gdy tylko pojawi się spontaniczne powtarzanie kilku samogłosek lub wybranych wyrażeń dźwiękonaśladowczych należy natychmiast włączyć- "Sylaby i rzeczowniki" oraz "Sylaby i czasowniki l. pojedyncza", 10-15 minut dziennie ( Istotne, by dziecko słuchało w słuchawkach, w celu eliminacji innych bodźców słuchowych. Słuchanie można podzielić na dwie lub trzy sesje. Do ćwiczenia powtarzania samogłosek można zastosować układankę "Gdzie jest A?" oraz "Samogłoski" ( Po wysłuchaniu programu oglądamy, "czytamy" z dzieckiem książeczki sylabowe "Kocham czytać" ( by stymulować powtarzanie, słuchanie i koncentrację na obrazie połączonym z mową. Niezwykle ważna jest eliminacja prawopółkulowych stymulacji, co oznacza CAŁKOWITĄ rezygnację z telewizji, radia, komputera. Nie mogą one być włączone, mimo, że dziecko nie patrzy na ekran. Chodzi o to, że dźwięki płynące z medium nie pozwalają dziecku na słuchanie mowy z otoczenia. Serdecznie pozdrawiam Jagoda Cieszyńska Portal ma przyjemność współpracować z gronem ekspertów, jednak często problemy wymagają pilnej lub dodatkowej porady medycznej. nie ponosi żadnych konsekwencji wynikających z zastosowania informacji zawartych w niniejszym serwisie. Zalecamy bezpośredni kontakt ze specjalistą w celu konsultacji danego problemu. Po zgłoszeniu pytania, zostanie ono po akceptacji redakcji umieszczone wraz z odpowiedzią konkretnego eksperta.
Ogólnie jest ciężko i nie jest ani trochę lepiej niż jak był niemowlakiem. Odkąd skończył dwa lata pracuje na 3/4 etatu po 12h. Mam dużo wolnego i każdy dzień wolny poświęcam jemu
Płacz, gruchanie, gaworzenie. Staś przeszedł te etapy w rozwoju mowy wzorcowo. Ale w dniu swoich pierwszych urodzin nie mówił ani „mama”, ani „tata”. Chociaż – teoretycznie – nic nie stało na przeszkodzie… Picabay Niedługo będziemy świętować ze Stasiem jego drugie urodziny. Tym razem usłyszymy „mama” i „tata”, ale… w zasadzie niewiele więcej. Wiem, że nauka mówienia jest w pewnym stopniu kwestią indywidualną, ale mimo wszystko to niepokojące, kiedy zapytany o zwierzątko z obrazka Staś patrzy znacząco i czeka, aż to ja powiem „ko, ko”, „kot”, „be” itp. Sam nie chce (wiem też – bo czasem coś mu się jednak „wyrwie” – że umie te słowa wymówić). Prędzej przewróci kartkę książki, niż coś powie lub powtórzy. Gdy chce pić, wskazuje palcem butelkę. Mimo że wcześniej mówił w tej sytuacji „da”. Czy to już czas, by zacząć martwić się na serio? Zacząć odwiedzać specjalistów? Rozwój mowy dziecka może być wolniejszy nawet o pół roku od wzorca przyjmowanego przez logopedów. Ale nie więcej. A Staś nieubłaganie zbliża się do tej granicy. Jak więc mam nauczyć swoje dziecko mówić? Nauka mówienia z dwuletnim dzieckiem W teorii wygląda to tak: dwuletnie dziecko kończy już tzw. okres wyrazu i zaczyna wchodzić w okres zdania. W praktyce oznacza to, że Staś powinien nauczyć się mówić samogłoski (oprócz ę, ą) – w tym przypadku „spełnia normy”; i większość spółgłosek (p, b, m, t, d, n, l, k, ś, ć, dź) – tu jest trochę gorzej. Powinien też wypowiadać pojedyncze wyrazy – oczywiście w dużej mierze w swoim dziecięcym języku, czyli „miau” zamiast „kota” albo „da” zamiast „daj”. Mógłby już nawet budować z nich dwuwyrazowe zdania typu „Tata da”, „Baba am”. Jednak nauka mówienia idzie Stasiowi opornie. Naszemu dziecku daleko do składania zdań. Nawet złożonych z dwóch słów. Ćwiczymy, zachęcamy… jednak na razie niewiele wskazuje na to, żebyśmy zbliżyli się do jakiegoś przełomu w nauce mówienia. Jak nauczyć dziecko mówić? Mamy w rodzinie logopedę, więc popytaliśmy się o przyczyny opóźnień w rozwoju mowy dziecka i sposoby zachęcające do nauki mówienia. Pierwsze pytania cioci dotyczyły tego: Czy Staś nie ma problemów ze słuchem (nie ma, doskonale słyszy każdy, najcichszy odgłos)? Czy prawidłowo gryzie i żuje, prawidłowo przełyka? Czy nie zaobserwowaliśmy kłopotów z oddychaniem? (wszystko jest, na szczęście, w porządku). Czy rozumie polecenia? Czy zna nazwy osób, przedmiotów i wykonywanych czynności? (tutaj też wszystko w normie). W zasadzie znaleźliśmy tylko jedno „ALE”… I prawdopodobnie ono właśnie jest odpowiedzialne za kłopoty Stasia z nauką mówienia. Mianowicie takie same problemy miał jego tata (teściowa do tej pory z lekką zgrozą wspomina, że jako 2,5-latek praktycznie nic nie mówił i już się bała, że tak „mu zostanie”). Duże opóźnienia w rozwoju mowy mieli też bracia cioteczni taty Stasia. Powszechnie znany jest fakt, że problemy z nauką mówienia częściej dotyczą chłopców. Trochę mniej, że w około 30% są dziedziczne. Co zatem dalej? Jak próbujemy nauczyć mówić swoje dziecko? Po pierwsze, na postępy czekamy cierpliwie (nie wymagamy cudów, nauka mówienia jest dla Stasia wystarczająco stresująca). Po drugie ćwiczymy. Nie tylko buzię. Na razie sprawdzamy poniższe sposoby nauki mówienia dla dzieci: Nie zdrabniamy. Staramy się mówić wyraźnie. Opowiadamy o tym, , co robimy. Słuchamy tego, co mówi Staś – chociaż do tego zalecenia stosujemy się w ograniczonym zakresie, bo Stasiek wyraźnie woli mówić w samotności. Więc raczej podsłuchujemy Chwalimy za każde wypowiedziane przy nas słowo. Staramy się nie reagować od razu na każde polecenie wydane przez Stasia palcem. Czekamy aż wypowie prośbę. To w zasadzie jest najtrudniejszy punkt, bo z reguły kończy się nerwowym płaczem. Pytamy, co Staś chce zjeść, obejrzeć. Gdzie chce iść itp. Ćwiczymy odgłosy wydawane przez zwierzęta, pojazdy, przedmioty domowe. Czytamy dużo książek. Pytamy o ilustracje. Śpiewamy. Tańczymy. Malujemy, budujemy z klocków. Dmuchamy, robiąc bańki. Gramy w piłkę (podobno naprzemienne zabawy przypominają prowadzenie dialogu). Nauka mówienia to nie taka prosta sprawa, jak mogłoby się wydawać. Przede wszystkim więc cieszymy się razem ze Stasiem z każdego wypowiedzianego słowa. Może obędzie się bez regularnych wizyt u logopedy… Czy macie jakieś inne sprawdzone sposoby na naukę mówienia z dwuletnim dzieckiem?
.